Menu Region

Legię chce pół Europy

Legię chce pół Europy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Legię chce pół Europy, jednak na razie to transfery papierowe. Wiele wskazuje na to, że zimą wzmocni Legię Warszawa jedynie Tomasz Jarzębowski.
Gdyby prześledzić wszystkie spekulacje transferowe na temat piłkarzy Legii w mediach, można pomyśleć, że o zawodników warszawskiej drużyny stara się pół piłkarskiej Europy. Wystarczy przykład Rogera. Panathinaikos Ateny, Dynamo Moskwa, Anderlecht Bruksela - to tylko niektóre z klubów, które chciałyby mieć podobno w składzie pomocnika reprezentacji Polski.

Jak się okazało, Roger nigdzie się nie wybiera, na razie wygrzewa się w Brazylii, a oferty do różnych drużyn rozsyła sam menedżer zawodnika. Na razie bez odzewu. Ostatnie spekulacje dotyczą Macieja Rybusa. Podobno interesuje się nim Napoli. Tak, znów z naciskiem na podobno, napisały bliżej niezidentyfikowane włoskie media. Zawodnik, gdy usłyszał te informacje, zrobił tylko wielkie oczy. - Internet też czytam. Nikt z Napoli się ze mną nie kontaktował - odpowiedział.

Tę informację należy więc umieścić na tej samej półce, co doniesienia o zainteresowaniu Juventusu Turyn Jakubem Wawrzyniakiem. Stara Dama miała ponoć oferować 8 mln euro. Najlepiej skomentował to sam zawodnik, który stwierdził tylko: - Nie rozśmieszajcie mnie.
Równie dowcipne wydają się doniesienia o tym, że wiele klubów hiszpańskich chciałoby mieć w składzie Mikela Arruabarrenę. Napastnik, który twierdzi, że potrafi strzelać gole, ale tej umiejętności w Warszawie nie ujawnił, był najbardziej krytykowanym zawodnikiem Legii w rundzie jesiennej. Miał być odkryciem, wielkim transferem Mirosława Trzeciaka. Ba, władze i trenerzy Legii zdecydowali, że będzie lepszy od Roberta Lewandowskiego. Jak było, kibice z Łazienkowskiej pamiętają aż za dobrze. Trudno więc uwierzyć, by jakikolwiek klub wyrażał zainteresowanie Hiszpanem.

Realnie brzmią za to doniesienia o odejściu Miroslava Radovicia do AEK Ateny. Serbski skrzydłowy już od kilku miesięcy dawał do zrozumienia, że gra w Legii wyraźnie mu się znudziła. Podkreślał, że wprawdzie jego kontrakt obowiązuje do czerwca, jednak nie miałby nic przeciwko, gdyby klub pozwolił mu odejść wcześniej. I dlatego na własną rękę wysłał zapytanie do AEK Ateny. Grecy są zainteresowani, gotowi wydać ponad 500 tys. euro, jednak na transfer musi się jeszcze zgodzić Legia. Działacze mają twardy orzech do zgryzienia. Bo jeśli ofertę odrzucą, Radović będzie mógł odejść już w czerwcu niemal za darmo. Jeżeli pozwolą mu na transfer zimą i dostaną obiecane 500 tys. euro, również stracą. Dwa lata temu kupili go z Partizana za 800 tys.

Równie dużo mówi się o zawodnikach, którzy mieliby trafić na Łazienkowską. Choćby o Jacku Krzynówku, który nie może sobie poradzić, by przebić się na ławkę rezerwowych VfL Wolfsburg. Zresztą, po co Legii zawodnik, któremu trzeba płacić przynajmniej 600 tys. euro rocznie, a który najlepsze lata ma już za sobą? Na Łazienkowską nie trafi też Łukasz Garguła, który porozumiał się już z Wisłą Kraków. Zresztą od początku jego gra w Legii była tematem wymyślonym przez menedżera tylko po to, by podbić wysokość kontraktu pod Wawelem. I była to taktyka skuteczna. Garguła ma zarabiać 400 tys. euro rocznie. Wiele wskazuje więc na to, że jedynym piłkarzem, który zimą trafi do Legii, będzie Tomasz Jarzębowski. Działacze ze stolicy wciąż rozmawiają z Krzysztofem Ostrowskim. Problem w tym, że Śląsk Wrocław żąda za pomocnika aż 100 tys. euro.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się