Menu Region

Jak uzdrowić polskie wyścigi

Jak uzdrowić polskie wyścigi

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Lubicz

1Komentarz Prześlij Drukuj
"Polska" przygotowała 12-punktowy plan naprawy polskich wyścigów konnych.
Podniesienie dla właścicieli koni sumy nagród w gonitwach przynajmniej do poziomu 50 proc. kosztów treningu jest najważniejszym zadaniem dla władz wyścigowych w naszym 12-punktowym programie rozwoju wyścigów w Polsce. Od czego zacząć? Od wyłonienia nowych władz wyścigów konnych i hodowli. Polski Klub Wyścigów Konnych nie spełnił się w tej roli i też kompletnie nie sprawdził się w roli gospodarza zespołu torów na Służewcu.


Trzeba zatem zmienić ustawę z 2001 roku w ten sposób, by władze wyścigowe były wybierane przez zarejestrowanych właścicieli koni i hodowców, pod nadzorem ministra rolnictwa. Co z zespołem torów na Służewcu? PKWK otrzymał nieruchomość przedwojennego Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni na podstawie cytowanej ustawy i zdewastował majątek. Lepiej utworzyć osobny zarząd zespołu torów na Służewcu, wybierany przez władze wyścigowe.
Wyścigi na Służewcu powinny być organizowane przez zarząd torów z wybranym partnerem biznesowym. Rewitalizację i odbudowę torów można sfinansować z samego gospodarowania majątkiem. Totalizator Sportowy może być odpowiednim partnerem pod warunkiem, że za jego zaangażowaniem nie kryje się wyłącznie chęć przejęcia ziemi dla ukrytych osób.

W pierwszej kolejności wyremontować trzeba tory treningowe. Następnie największą trybunę środkową. Mniejsza trybuna (jedyna teraz czynna) powinna być wizytówką warszawskich torów. Do remontu (cyklicznie) są wszystkie stajnie. Wspaniały zielony tor wyścigowy - 2300 m obwodu, 100 m szerokości bieżni - wymaga tylko pielęgnacji. Przestrzegamy, że oddanie zespołu torów w dzierżawę Totalizatorowi Sportowemu na warunkach narzuconych w utajnionej umowie z PKWK oznacza utratę kontroli nad całością i prawdopodobną likwidację części toru. Zagrożony jest tor roboczy i połowa stajni. Byłby to koniec wspaniałej wizji polskiej arystokracji z lat trzydziestych.

Umowa PKWK z TS musi być renegocjowana przez nowe władze wyścigowe. Oprócz kwestii związanych z zespołem torów zabójcze dla rozwoju wyścigów i hodowli są zapisy dotyczące niskich nagród dla właścicieli koni w gonitwach. Nowe władze wyścigowe muszą ustalić jako regułę, że średnie nagrody w wyścigach nie mogą być niższe niż 50 procent średnich kosztów treningu. Obecnie wskaźnik ten wynosi ok. 20 procent i spada od 1994 r. Niska i spadająca opłacalność utrzymywania koni jest podstawową przyczyną załamania wyścigów. Najpewniejszym źródłem finansowania nagród jest totalizator konny. Sukces zależy od zorganizowania sprawnej sieci przyjmowania zakładów poza Służewcem, wraz z transmisją gonitw. W dzisiejszych czasach jest to łatwiejsze niż dawniej. Bez informacji o wyścigach i bez ich promocji nie będzie gry i odpowiednich obrotów w zakładach wzajemnych. Promocję muszą zorganizować nowe władze wyścigowe. Zarząd Wyścigów i (ich) Promocji jest właściwą nazwą nowych władz.

Podstawowa informacja o koniach powinna być zagwarantowana przez władze wyścigowe. Praktyka pokazuje bowiem, że stajnie hamują przepływ informacji. Tajność zaś uniemożliwia skuteczną promocję wyścigów. Nie wypromuje się wyścigów w Polsce bez niezależnych sędziów wyścigowych, ze względu na niską wiarygodność gonitw w Polsce. Jak wiadomo, wiarygodność traci się łatwo, a zdobywa trudno. Biegi na Służewcu były dawniej ustawiane i bez niezależnych stewardów ludzie nie uwierzą, że dziś jest inaczej. W pierwszej kolejności należy zmienić wprowadzoną w 2001 r. zasadę, że sędziowie wybierani są przez tych, których mają kontrolować.

Musi się dziać coś, co pobudza wyobraźnię kibiców. Najlepszą promocją są wielkie wyścigi, może to być mityng wzorowany na Breeders Cup. Zawody powinny odbywać się corocznie na Służewcu, np. we wrześniu. Wprowadźmy też nasze główne nagrody do europejskiego kalendarza wyścigowego. Gonitwy arabskie należy otworzyć dla wszystkich koni. Otwarcie przyciągnie właścicieli z zagranicy, co pozwoli zorganizować najlepsze w Europie wyścigi dla koni arabskich. Tu mamy największe szanse.

Plany gonitw na następny rok, z wysokością nagród, liczbą gonitw, ich datami, dystansami itd. powinny być opublikowane do połowy poprzedniego roku. Kalendarz gonitw na 2009 rok, z nagrodami na poziomie 50 proc. kosztów treningu, powinien być zatwierdzony przez władze wyścigowe przed Derby 2008. Wcześniejsza decyzja ożywi, słaby w tej chwili, rynek koni wyścigowych w drugiej połowie roku. Należy też zrezygnować ze sztywnego systemu grupowego i sztywnych zapisów.

Nowe władze wyścigowe muszą prowadzić zdecydowaną politykę zachęcającą do otwierania nowych terenowych stajni wyścigowych oraz torów prowincjonalnych.
Oto nasz 12-punktowy program rozwoju wyścigów:
1) wyłonienie nowych władz wyścigowych poprzez zmianę ustawy o wyścigach;
2) utworzenie zarządu zespołu torów na Służewcu;
3) renegocjacja umowy z Totalizatorem Sportowym;
4) wyremontowanie torów treningowych, trybun i stajni;
5) podniesienie nagród do wysokości przynajmniej 50 proc. kosztów treningu;
6) finansowanie nagród z krajowej sieci totalizatora konnego;
7) promocja wyścigów jako główne zadanie nowych władz;
8) zagwarantowanie minimum informacji o wyścigach;
9) wprowadzenie niezależnych sędziów wyścigowych;
10) otwarcie gonitw arabskich;
11) umieszczenie głównych gonitw w europejskim kalendarzu wyścigowym;
12) zachęcanie do otwierania terenowych stajni i budowa nowych torów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Jak uzdrowić Polskie wyścigi

+3 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

slawekp (gość)  •

Witam,
W ubiegłym roku minęło 30 lat odkąd po raz pierwszy pojawiłem się na Służewcu. Piszę nie dla tego, aby tym podkreślić wagę swojego komentarza, ale po to, aby do w/w listy dodać/lub wyraźnie zaadresować bardzo istotne moim zdaniem elementy bez których odrodzenie wyścigów jest po prostu niemożliwe. Według mnie oba te elementy należy bezwzględnie postawić na czele wszystkich wniosków:

1. Popularyzacja wyścigów w mediach, i to nie tylko w TV (oczywiście w wielu kanałach, a nie w naturalny sposób hermetycznym, jednym kanale tematycznym). Piszę to na bazie własnych doświadczeń, gdy pod koniec lat 70tych przybiegłem na tor gnany impulsem zobaczenia wyścigu tzw "trójki" - wielokonnego zakałdu rozgrywanego wówczas 1 lub 2 razy w tygodniu; z licznym zapisem i potencjalnymi duzymi wypłatami. Bardzo to wówczas kusiło nowych graczy (podobnie jak dziś kwinta). Popluaryzowała to telewizja, która w bardzo wyczerpujący sposób komentowała zapis, pokazywał konie i dodawała komentarze trenerów. Tzw. trójkowy wyścig był kulminacją dnia wyścigowego i wielu graczy przyjeżdżało tylko po to, aby tę trójkę zagrać. Ale siła mediów była duża. Nazywanie tego czynnika eufemistycznym określeniem "promocja" jest moim zdaniem zbyt ogólnikowe.

2. Zmiana wizerunku wyścigów i kompleksowe działania na rzecz wpisania (zakwalifikowania w świadomości społecznej) wyścigów jako sportu zawodowego. Wiążą się z tym postulaty proponowane przez Pana, ale brakuje mi tak bardzo ważnego czynnika jak rozwój hodowli poprzez import wyrózniających się reproduktorów (głównie pełnej krwi) jak również zwiększenie stada matek koni pełnej krwi w Polsce. Tylko wówczas stworzona zostanie baza, na której będzie można prowadzić ostrą selekcję koni predystynowanych do biegania i gwarantujących osiąganie wybitnych wyników. Doświadczenia schyłku lat 90tych i pierwszego (prawie) dziesięciolecia 21 wieku pokazują, że tylko użycie w hodowli wybitnych linii krwi (Dakota, Dixieland, Jape) daje gwarancję zainteresowania szerokiej publiczności wyścigami koni sportowych, a nie tylko trenowanych wyścigami "łachów". I tylko tak zakrojona, ambitna genetycznie hodowla będzie uzasadniała otwarcie wyścigów dla koni z Europy i przyciągnie na tor i do kolektur szeroką publiczność spragnioną nie tylko hazardu, ale przede wszystkim emocjonującego widowiska sportowego na europejskim poziomie. Historia tzw. Meetingów Krajów Demokracji Ludowej pokazuje jak wiele jest tu do zrobienia. A ludzie, którzy pamiętają jazdę Mełnickiego na Dervalu daliby wiele, aby podobne wyścigi stały się tradycją toru służewieckiego.

Wiele z pozostałych, wymienionych przez pana czynników jest konsekwencją tego o czym napisałem powyżej. Bez podniesienia poziomu hodowli i potraktowania wyścigów jako sportu, ze wszelkimi tego konsekwencjami w mediach, jakiekolwiek działania inwestycyjne po prostu nie mają sensu. Wyścigi na obecnym poziomie sportowym znudziły się również wielu tzw, "starym graczom" do których i ja się zaliczam, a nawet planowane inwestycje totalizatora nie dadż dostatecznego implsu do rozwoju. Nikt nie będzie grał, jak tylko się zorientuje, że konie zamiast trenowania zapisywane sądo wyścigów, a chyba na tym opiera się zamierzenie Totalizatora.
Pozdrawiam

odpowiedzi (0)

skomentuj