W mijającym roku nie zabrakło wpadek miejskich urzędników. Części ważnych dla mieszkańców problemów nie udało się załatwić. Było także wiele spraw, które denerwują warszawiaków.
Kierowcom krew burzy Zintegrowany System Zarządzania Ruchem, bo zamiast ułatwić przejazd przez miasto, powoduje jeszcze większe korki. Nic nie wyszło z zapowiadanej reformy miejskiej służby zdrowia, która nie znalazła poparcia wśród radnych i w środowiskach medycznych. Ratusz unieważnił przetarg na budowę drugiej linii metra. Mieszkańcy Ursynowa i Wilanowa wciąż czekają na budowę Szpitala Południowego, a korki nadal tworzą się na ul.
Wołoskiej.
Depresja kierowców, czyli Zintegrowany System Zarządzania Ruchem
Z wielką dumą, z rocznym opóźnieniem, drogowcy wprowadzili Zintegrowany System Zarządzania Ruchem, zwany złośliwie przez kierowców ZSRR. Składa się on z kamer i setek czujników w asfalcie. Miał ułatwić przejazd przez miasto m.in. dzięki tzw. "zielonej fali". Niestety został wprowadzony na bardzo małym obszarze - objął fragment Śródmieścia, kilka skrzyżowań na Powiślu oraz Wisłostradę, gdzie nie działa sprawnie. W efekcie ulice jeszcze bardziej się zakorkowały. Największe korki tworzą się w Al. Jerozolimskich, na Marszałkowskiej, Chałubińskiego i Towarowej oraz Żwirki i Wigury. Wykonawca systemu, firma Siemens, ma na to jedno wyjaśnienie. - Jeżeli system nie będzie działał na większym obszarze miasta, to stale będą korki na drogach dojazdowych do miejsc objętych ZSZR - twierdzi Dariusz Obcowski.
Miejska spółka lekiem dla służby zdrowia
W wakacje mieszkańców zelektryzowała informacja, że miejskie szpitale będą przekształcane w niepubliczne placówki, a wszystkimi lecznicami będzie zarządzała spółka, której właścicielem będzie miasto. Miał to być ratunek m.in. dla zadłużonych szpitali. - Dzięki powołaniu spółki placówki zaoszczędzą na administracji czy choćby na usługach takich jak wyżywienie pacjentów - argumentował Jarosław Kochaniak, wiceprezydent stolicy. Lecznice mogłyby zarabiać na części świadczeń. Ten pomysł nie spodobał się i radnym PiS, i Lewicy.
- To gigantyczna centralizacja, która nie wiadomo jakie przyniesie efekty - komentował Bartosz Dominiak, radny Lewicy i szef komisji zdrowia. Koncepcja nie przypadła też do gustu dyrektorom przychodni, którzy obawiają się, że ich niezadłużone placówki po reformie będą dopłacały do zadłużonych szpitali. W grudniu okazało się, że spółek ma być siedem. Zdaniem ratusza przyniesie to 31 mln zł oszczędności. Projekt nie ma jednak szans na realizację w całości. Radni Lewicy chcą, by najpierw przeprowadzono pilotaż reformy w dwóch najbardziej zadłużonych szpitalach - w Praskim i na Solcu.
Na drugą linię metra jeszcze poczekamy
Urzędnicy najpierw w nieskończoność przekładali rozstrzygnięcie przetargu na wykonawcę centralnego odcinka drugiej linii metra. Kiedy już to zrobili, nastąpiła konsternacja. Ratusz zakładał, że wyda na podziemną kolejkę ok. 3 mld zł, tymczasem firmy zażądały dwukrotnie wyższych stawek. Ponad miesiąc trwały spotkania z ekspertami, którzy mieli odpowiedzieć na pytanie, co zrobić z tym fantem.
W końcu urzędnicy unieważnili przetarg, ogłosili nowy, którego pierwsze wyniki poznamy w połowie lutego. Od Dworca Wileńskiego do ronda Daszyńskiego pojedziemy więc metrem najwcześniej w 2014 roku. Ratusz nie zamierza prowadzić prac budowlanych w czasie Mistrzostw Europy Euro 2012.
Nie ma mostu Północnego
Rozpoczęcie budowy mostu Północnego władze miasta zapowiadały na jesień tego roku. Niestety bałagan w dokumentacji spowodował opóźnienia w realizacji inwestycji. Drugi etap przetargu, w którym firmy mają zaproponować swoje ceny za wykonanie mostu, ogłoszono dopiero 7 listopada. Przedsiębiorstwom przekazano ciężarówkę dokumentów dotyczących projektu przeprawy i szczegółów technicznych związanych z jego budową. Teraz firmy muszą to przeanalizować i złożyć swoje oferty cenowe. Ile chcą za budowę mostu, dowiemy się 12 stycznia. Jeśli zaproponują zbyt wysokie stawki, ratusz będzie musiał unieważnić konkurs. Jakby tego było mało, ekolodzy przypomnieli miastu, że jeśli do rozpoczęcia sezonu lęgowego nie zakończy się wycinka drzew, to budowa mostu Północnego nie ruszy wiosną, jak planowano.
Wciąż w korkach na Wołoskiej
Od 2002 r. drogowcy nie mogą poszerzyć odcinka ulicy między Racławicką a Konstruktorską. Firma Stolica, zwycięzca przetargu na projekt przebudowy, nie przedstawiła go w terminie, więc w marcu tego roku konkurs został unieważniony. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych ogłosił ponownie przetarg i w połowie grudnia wybrał nowego projektanta. Ten ma teraz 10 miesięcy na wykonanie projektu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, jest szansa, że szerszą Wołoską pojedziemy pod koniec 2010 r. Minie wtedy 9 lat od rozpoczęcia pierwszych prac na odcinku od Rakowieckiej do Racławickiej.
Szpital Południowy - lecznica widmo
Od kilkunastu lat czeka na jego powstanie prawie 300 tys. potencjalnych pacjentów z południowych dzielnic stolicy. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecała budowę Szpitala Południowego w swojej kampanii wyborczej. Jak tylko urzędnicy zabrali się za tę inwestycję, zaczęły się piętrzyć trudności. Nie można było znaleźć działki pod budowę lecznicy. W 2006 r. Kazimierz Marcinkiewicz, wówczas komisarz Warszawy, forsował lokalizację przy Centrum Onkologii. Po wygranych wyborach PO zmieniła koncepcję i szpital miał stanąć u zbiegu ul. Pileckiego i Płaskowickiej. Okazało się jednak, że tamtędy będzie biegła południowa obwodnica miasta. Urzędnicy wrócili więc do koncepcji Marcinkiewicza. Szanse są więc niewielkie, by Szpital Południowy powstał do końca kadencji, czyli w ciągu dwóch lat. Jak dobrze pójdzie, przed jej upływem uda się wbić pierwszą łopatę na placu budowy.
Chińczycy wystraszyli radnych PO
Rondo przy skrzyżowaniu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia miało nosić nazwę Wolnego Tybetu. Na taki pomysł wpadli radni PO z Woli. W ten sposób chcieli wyrazić poparcie dla dążeń wolnościowych Tybetańczyków. Pomysł poparły inne kluby i podkomisja nazewnictwa rady miasta. Radni zapowiadali, że przyjmą uchwałę w dzień wizyty Dalajlamy w Warszawie. Punkt nie znalazł się jednak w porządku obrad. Zaskoczeni radni PiS i SdPl złożyli wniosek o jego wprowadzenie. Nie udało się. Przeciw zagłosowały PO i SLD. - Nie możemy zająć się tą uchwałą z powodów proceduralnych. Brakuje opinii Miejskiego Zespołu Nazewnictwa - tłumaczyła Mariola Rabczon z Platformy. To nie przekonało opozycji. - Wystraszyliście się Chińczyków - skwitowało PiS. Przewodniczącej rady z PO Ewie Malinowskiej-Grupińskiej wręczyli małą flagę Chin. Skąd ten zarzut? Tydzień wcześniej ujawniono notatkę z wizyty drugiego sekretarza ambasady Chińskiej Republiki Ludowej Ma TaoTao w polskim MSZ. Można było w niej przeczytać, że chiński dyplomata zaniepokoił się powstaniem ronda Wolnego Tybetu w Warszawie. PO zapewnia, że sprawę ronda Wolnego Tybetu dokończy.