Menu Region

Anna Gwozdowska: Polacy zasługują na szczerość

Anna Gwozdowska: Polacy zasługują na szczerość

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dziennikarka działu opinie

Prześlij Drukuj
Kryzys to wymarzony czas, żeby nas przekonać, że trzeba zrezygnować ze zbędnych przywilejów.
Na świecie mamy kryzys i to, co było do niedawna nie do pomyślenia, staje się możliwe. Jeśli w Europie Zachodniej comme il fault jest nawoływanie do dodatkowego opodatkowania najbogatszych, a amerykańscy podatnicy zrzucają się na największe banki, to rządowi Donalda Tuska łatwiej powinno być przekonać Polaków do wyrzeczenia się obciążających budżet przywilejów.

Przyznajmy to - różnymi rodzajami przywilejów cieszą się w Polsce prawie wszystkie grupy zawodowe.
Rolnicy płacą kilkakrotnie niższe stawki emerytalne niż drobni przedsiębiorcy. Lekarze nie mają kas fiskalnych, a na przykład taksówkarze już tak. Naukowcy, artyści i, tu biję się w piersi, dziennikarze mają fory w rozliczaniu się z podatku dochodowego. Także rentę uzyskuje dotąd podejrzanie wysoka liczba "inwalidów", a prawie milion osób może wcześniej przechodzić na emerytury. Pracujący w niezwykle ciężkich warunkach górnicy? Nie tylko. Na pomostówki mogli dotąd liczyć na przykład muzycy... grający na tubie i puzonie. Dopiero rządowa ustawa, zawetowana przez prezydenta, ograniczyła liczbę uprzywilejowanych do 260 tys.

Kryzys to najlepszy moment, żeby przekonać obywateli, że trzeba ciąć wydatki budżetowe. W czasach prosperity prognozy ekonomistów o zbliżającym się krachu naszego systemu emerytalnego, podtrzymywanego przy życiu przez budżet, było wołaniem na pustyni, teraz ludzie potraktują je poważnie.

Gabinet Donalda Tuska ma wreszcie wymarzone warunki do wprowadzania zapowiadanych w wyborczym programie reform. Jest kryzys i rząd może przestać uzależniać swoje decyzje od wysokości sondażowych słupków poparcia. Są już pierwsze sygnały zmian. Po burzliwej debacie o pomostówkach rząd gotuje się do następnej. Planuje odebrać sędziom przywilej, zgodnie z którym ich składki ZUS-owskie są opłacane ze specjalnego funduszu Ministerstwa Finansów.

Oczywiście reakcję środowiska sędziów nie trudno przewidzieć. Od lat narzekają, że zarabiają za mało. Rzeczywiście, przykładowo w Irlandii początkujący sędziowie dostają 15 tys. euro brutto. W Polsce asesor zarabia brutto 3700 zł, a jeśli rząd dotrzyma słowa, pensja spadnie mu o około 20 proc. Mimo to rząd powinien być konsekwentny. Jeśli przywileje utracą kolejne grupy zawodowe, sędziom nie będzie już wypadało protestować.

Jeszcze kilka tygodni temu premier Donald Tusk żalił się na posiedzeniu prezydium komisji trójstronnej, że gdyby wiedział, na czym będzie polegało rządzenie, nie pchałby się. Na pocieszenie dodał, że weźmie na siebie "ten brud, którego inni nie chcieli dokończyć". Teraz będzie musiał.
Nie żałujmy jednak rządu i premiera, że taki biedny, bo trafił na czas szalejącego kryzysu finansowego. Czyż nie będzie miał doskonałego pretekstu, aby ogłosić odłożenie w czasie zapowiadanego podczas kampanii wyborczej cudu gospodarczego?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się