Menu Region

J.K.Bielecki: Rynek to nie kasyno

J.K.Bielecki: Rynek to nie kasyno

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jan Krzysztof Bielecki

1Komentarz Prześlij Drukuj
O tym, że gospodarka jest jak samolot, który jednak nie powinien pikować, i o tym, że dopóki kryzys nie osiągnie dna, nie będzie wiadomo, jak długo potrwa, z prezesem Pekao SA Janem Krzysztofem Bieleckim rozmawia Paweł Mikos
Ostatnie dane pokazują, że gospodarka krajów "starej Unii" zaczyna się kurczyć, a polska będzie rozwijać się w tempie 2-3 procent. Do tego spada wartość niektórych walut, w tym złotego. Dlaczego obecny kryzys finansowy jest tak dotkliwy? Także jeżeli chodzi o psychikę społeczeństw. Zupełnie jakby ludzie, zwłaszcza część ekonomistów, zapomnieli o tym, że gospodarka rozwija się cyklicznie, że po okresie prosperity przychodzi kryzys.
Młode pokolenie nie za bardzo wie, co to są poważne problemy. Przez około 20 lat nie było wojen czy poważnego kryzysu. Na dodatek banki centralne i rządy zawsze pomagały, jak tylko coś złego zaczynało się dziać, obniżając stopy procentowe i tym samym zwiększając dostępność kredytu.
Poza tym ludzka zachłanność odniosła zwycięstwo nad rozsądkiem. Zachłanność jest dobra, ponieważ często jest motorem rozwoju, nie może jednak górować nad zdrowym rozsądkiem, bo to zawsze prowadzi do załamania. Pytanie tylko, jak długo ono teraz potrwa.

No właśnie, jak długo jeszcze może potrwać kryzys?
Właściwie to można powiedzieć tylko jedno. Dopóki kryzys nie osiągnie swojego dna, dopóty nie będziemy w stanie określić tego, ile czasu potrwa. Jeśli wierzyć w oficjalne amerykańskie prognozy, to w drugim półroczu 2009 roku gospodarka Stanów Zjednoczonych może zacząć się powoli odbudowywać.

A co to oznacza dla Europy i dla Polski?
Można to obrazowo przedstawić tak, że zazwyczaj jeśli Ameryka ma katar, to 6 czy 8 miesięcy później Europa ma grypę. MFW wyliczył, że jeśli amerykańska gospodarka zwalnia o 1 proc., to europejska po roku zwalnia o 0,7 proc. Polska także jest podatna na taką infekcję. Niestety, obecnie na całym świecie panuje wręcz epidemia dość ciężkiej odmiany grypy. Niewątpliwie ta choroba doszła także do nas. Tylko na razie nie wiemy, jakie przybierze objawy w Polsce. Czy będzie to katar, lekkie przeziębienie, zapalenie oskrzeli, czy dość ciężkie zapalenie płuc? Sądzę, że będzie to na szczęście tylko lekkie przeziębienie i Polska dość spokojnie przejdzie przez kryzys, bo nasza sytuacja w kontekście otaczających nas krajów jest naprawdę dobra. Jeśli Stany Zjednoczone mają katar, to 6 czy 8 miesięcy później Europa ma grypę. Polska, na szczęście, złapie tylko przeziębienie

Kryzys na zachodnich rynkach już uderza w polskich eksporterów, zwłaszcza tych z branży motoryzacyjnej. Część firm już zaczęła zwalniać pracowników. Naprawdę sądzi Pan, że z polską gospodarką będzie aż tak dobrze?

Gospodarka jest jak samolot z trzema silnikami. Jeden to eksport, drugi to inwestycje, a trzecim jest popyt wewnętrzny. Rzeczywiście silnik zwany eksportem niestety słabnie. Wiele wskazuje również na to, że inwestycje będą rosły nieznacznie, o kilka procent rocznie - w III kwartale inwestycje wzrosły tylko o 3,5 procent. Dlatego obecnie najważniejszy będzie ten trzeci silnik. To od niego wszystko zależy, jak ten samolot nazywany gospodarką będzie dalej leciał. Na szczęście na razie popyt wewnętrzny jest w zaskakująco dobrej kondycji, więc wszystko wskazuje na to, że może nasz samolot trochę zwolni, ale na pewno nie zacznie pikować.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Baju baju....

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Septyk (gość)  •

Ot takie baju baju... będziesz w raju. Ekonomiści są zawsze mądrzy po fakcie. Gdy kryzys już powstał, to wiedzą dlaczego. Wcześniej jednak nie wiedzieli co należalo uczynić aby do niego nie doszło. A przecież mogli byli pomyśleć do czego doprowadzi szafowanie kredytami na prawo i lewo.
Oni są mądrzy tylko nie mieli czasu pomyśleć, bo zajęci byli robieniem pieniędzy - innymi słowy nabijaniem sobie kiesy.
A przecież obecnie istnieją doskonałe środki teoretyczne i techniczne dla dokonywania odpowiednich symulacji. Jednak nikt tego nie robił, bo i po co skoro wszystko tak "dobrze" funkcjonowało. Gdyby inżynierowie naśladowali ekonomistów, to dziś mosty i inne budowle by się waliły jedna za drugą. Tak się jednak nie dziej choć pewne symptomy naśladownictwa już się pojawjają. No tak, w Gliwicach zawaliła się hala ( kilka lat temu ) a w Gdańsku dach na hali widowiskowej
popękał zanim pierwszy śnieg spadł. Tak, tak, pewnie projektanci chcieli
zbudować owe hale taniej niż należało. Zresztą podobnie jak w kilku innych przypadkach dotyczących hal zbudowanych dla marketów.
W jedny i drugim przypadku zawiniła pogoń za maksymalnym zyskiem przy
żle policzonym minimalnym koszcie!
Nikt - poza kryzysem-katastrofą - nie jest w stanie zatrzymać tej bezmyślnej pogoni.

odpowiedzi (0)

skomentuj