Menu Region

Polskie Christmas Stories

Polskie Christmas Stories

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sara Komaiszko

2Komentarze Prześlij Drukuj
Ja, Sara Komaiszko, sprzedawczyni w Polish Food Store, opowiem wam kilka historii o Polakach z angielskiego Grimsby i ich świętach. O tym, dlaczego wyjechali z kraju, i o tym, za czym tęsknią. I dlaczego wolą zwyczajnego karpia niż egzotyczne przysmaki
"Chcesz dojechać tanio do do-mu na święta? Zrób to ze mną! W jedną stronę 150 funtów, w obie - 200. Jan" - ogłoszenie tej treści pojawiło się już na początku listopada w polskim sklepie w Grimsby, na północy Anglii. Przyjechałam tu po ma-turze, od kilku miesięcy pracuję jako ekspedientka. Klienci, Polacy, czytając ogłoszenie pana Jana, pukają się w czoło.
- Dwieście funtów? Czy on zwariował?!

- Lepiej lecieć samolotem. Szybko i wygodnie. Tylko drogie bilety w tym roku... - utyskują. I zagadują mnie: - A pani na święta do Polski?

A ja na święta nie do Polski. Wigilię spędzę w pracy, między lodówką z karpiem a lodówką z sernikiem. Tymczasem nad ogłoszeniem pana Jana, przyczepiam kolejne: "Zapisy na świątecznego karpia (świeżego, patroszonego) do 5 grudnia."

Świąteczny karp to niezły biznes: 7,56 funta za kilogram. Ale cena nie odstrasza. Szef zaciera ręce i już liczy funty, które zarobi na karpiu. I na ciastach.

Jak na zawołanie pojawia się klientka. - Wezmę sernik wiedeński, struclę makową, śmietanowca, orzechowca, tiramisu, rafaello, sernik duet, ambasadora i sernik złota rosa.
- Poproszę o dwa funty zaliczki - odpowiadam uprzejmie i myślę: "Kiedy ona to zje?".

Marta i Sebastian


Jest koniec listopada, przychodzę do pracy i jak co dzień odsłaniam sklepowe rolety. I aż się wzdragam - w oknie dynda głowa Świętego Mikołaja. Paskudna, karykaturalna, straszy pośród bombek i złotych łańcuchów niczym wigilijna zjawa Dickensa.
- Ślicznie przystroiłam, nie? - oczekuje pochwały moja zmienniczka Marta, młoda i pracowita. Ślicznie. Przepych taki, że klękajcie bydlęta.

- Na zapleczu są lampeczki z tamtego roku. Poszukasz i powiesisz - nakazuje mi szef stanowczo. I jemu udziela się świąteczny nastrój.

- Umyłaś chłodnię? - pyta na odchodne i trzaskając drzwiami, rzuca: - Ma błyszczeć! Przyda się na karpie.

Marta też nie jedzie na święta do Polski. Sebastian (jej narzeczony) już trzeci rok z rzędu nie dostał urlopu. - Zdecydowaliśmy, że w tym roku nie dajemy sobie prezentów - mówi Sebastian. - Zamiast wydawać kasę na pierdoły, pojedziemy do centrum handlowego kupić markowe ciuchy. Trzeba wyglądać. Ja nie chodzę jak łach. Zobacz: czpeczka, sweterek i płaszczyk od Hugo Bossa. Mam na sobie z tysiąc funtów - nadyma się.

Marta i Sebastian mieszkają w Anglii od kilku lat. Są ze sobą cztery lata. Marta co drugi weekend zastępuje mnie w polskim sklepie, a w tygodniu pracuje w przetwórni kaczek. Sebastian też tam pracuje, ale rozgląda się za czymś lepiej płatnym. Za Polską nie tęsknią.

- Polska? - pyta ironicznie Sebastian. - Wstyd mi za ten kraj. Cały świat się z nas śmieje. Nie mam zamiaru tam wracać. Tęsknię tylko za rodzicami.

- Dobry! - wita się pan Jan, autor ogłoszenia o "tanim" dojeździe do Polski. I mruga porozumiewawczo. - Ma pani tanie mięso? Kupuje zawsze takie z krótką datą ważności, za funta. Szynka, salceson, kiełbasa ułańska - opróżniam chłodnię z podstarzałych frykasów, pakuję w siatkę, a pan Jan cmoka z zadowoleniem. Ale kiedy podchodzi do tablicy z ogłoszeniami mina mu rzednie. - Jeszcze żadna gnida nie dzwoniła! - puka w swój anons.

- Może powinien pan spuścić z ceny? Klienci mówią, że za drogo - podsuwam.
- Ha! Za drogo! Wiem, jakie są ceny! I że większość lotów na święta odwołana! Jak chcą, to niech płacą. Nie chcą - niech płaczą! - odwraca się na pięcie.

1 3 4 5 »
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Urlop na swieta

+45 / -33

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

fly (gość)  •

W LOndynie dają Polakom urlopy, dlatego mogłam przyjechać do Polski i na święta i na nowy Rok:) I być na Pasterce i śpiewać kolędy. Pójdźmy wszyscy do stajenki też. Pozdrawiam autorkę. Basia.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Polisz Krismas Storis

+40 / -40

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ememems (gość)  •

Prawdziwe troche smutne fajna ekspedientka rozumie ludzi. Moja dziewczyna tez pracuje w sklepie ale nie umie tak ladnie opowiadac kazdy szef jest taki sam

odpowiedzi (0)

skomentuj