Walka Gołota - Saleta: Na konferencji prasowej... doszło do bójki Szpilki z Zimnochem [ZDJĘCIA]
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
>>> PRZEJDŹ DO RELACJI NA ŻYWO W SERWISIE POLSKATIMES.PL <<<
ZOBACZ ZDJĘCIA I WIDEO Z WALKI GOŁOTA - SALETA W SERWISIE POLSKATIMES.PL
Mieszkający na stałe w Chicago Gołota przyleciał do Polski pod koniec grudnia. Od tygodnia trenuje pod okiem Andrzeja Gmitruka, tego samego szkoleniowca, który stał w jego narożniku, gdy zdobywał brązowy medal olimpijski w Seulu (1988 rok).
- Jeśli przygoda, to tylko w Warszawie. Nie zamierzam się nigdzie się stąd ruszać, w stolicy będę się przygotowywał do walki. Bardzo lubię wygrywać i na pewno pokonam Saletę. Nie wiem, czy przed czasem, czy po czasie, ale to ja zwyciężę - zapowiedział były zawodnik stołecznej Legii.
Saleta mocny, silny i przystojny
Gołota wraca do ringu po trzyletniej przerwie; w październiku 2009 roku przegrał w piątej rundzie potyczkę z rozpoczynającym wówczas karierę w kategorii ciężkiej Tomaszem Adamkiem.
- Wtedy miałem problemy z ręką. Przed dwoma laty przeszedłem jednak operację i sam jestem ciekawy, czy jeszcze ręka nadaje się do boksu? A w ogóle to ja lubię boksować, dlatego znów pojawię się między linami. Będę lżejszy, niż w pojedynku z Adamkiem (Gołota ważył wtedy 116,3 kg - red.), zapewne osiągnę około 109-110 kg. Nie wiem dokładnie, ile teraz ważę, bo nie mogę... znaleźć wagi - śmiał się bokser.
Pytany o swego najbliższego przeciwnika, odparł: "Saleta jest wyższy od Adamka, a poza tym mocny, silny i... przystojny. Ja mam główny atut, czyli wielką chęć wygrywania. Czy się lubimy? Trudno o to skoro będziemy ze sobą rywalizować. A więc raczej się nie lubimy".
Gołota nie chciał zdradzić, ile zarobi za walkę w Trójmieście. Żartem zaznaczył, że ma z tym problem, bo szef sportu w Polsacie, który pokaże pojedynek w systemie PPV, nie chce płacić.
- Ale na obiad wystarczy - zapewnił wywołany do tablicy Marian Kmita
- A ja za to mogę trochę zjeść - odpowiedział pięściarz.
Bójka młodych bokserów
Kiedy Gołota kończył rozmowę z dziennikarzami, kilka metrów od niego doszło do nieplanowanej, pozaringowej "potyczki" Artura Szpilki z Krzysztofem Zimnochem. W ruch poszły pięści, a obu zawodników musiano rozdzielać.
- Kto zaczął? - dopytywał się Gołota. - Dobrze się zaczęło, będzie niezła walka - podsumował czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.
- Szpilka jest mańkutem, zawodnikiem inaczej walczącym niż ja. Zobaczymy, jak rozwinie się jego kariera - przyznał Gołota, zapytany, czy 23-latek z Wieliczki może pójść w jego ślady.
- Główna walka na gali w Gdańsku będzie dla koneserów boksu, a najważniejszą sportową konfrontacja między mną i Zimnochem. Wyprowadził mnie dziś z równowagi, ale w ringu ciężko go znokautuję - powiedział Szpilka.
