Menu Region

Marka Wałęsy jest mocna, przeciwnicy - słabi

Marka Wałęsy jest mocna, przeciwnicy - słabi

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wojciech Jabłoński, politolog, specjalista ds. marketingu politycznego

1Komentarz Prześlij Drukuj
Były prezydent niepotrzebnie zabrał głos przed ukazaniem się publikacji IPN, a jego wypowiedzi są zbyt emocjonalne.
Z toczącego się obecnie sporu o przeszłość Lecha Wałęsy były prezydent wyjdzie prawdopodobnie obronną ręką. Jego pozycja wyjściowa była i pozostaje bardzo dobra. Wałęsa to marka, to człowiek o wielkich osiągnięciach. Jest legendą Solidarności rozpoznawalną na całym świecie. W przeciwieństwie do środowisk, które go atakują, cieszy się w Polsce dużą popularnością.

Tym łatwiej oskarżyć niechętnych mu polityków i historyków, że starają się zaatakować niekwestionowany autorytet.

Położenie Wałęsy nie jest więc tak trudne, jak przedstawiają je niektóre media. Chociaż mówi się, że jego mit się wali, bo człowiek, który miał być twórcą III RP, mógł być konfidentem SB, opinia publiczna nie reaguje. Jakoś nikt nie wychodzi na ulice i nie demonstruje, domagając się ujawnienia "Bolka", i nie skanduje: Wałęsa zdrajca.

A przecież społeczeństwo obywatelskie, do którego dążymy, powinno od czasu do czasu ujawniać w ten sposób swoje emocje. Tymczasem nic takiego się w sprawie Wałęsy nie dzieje. Niezwykle ostra debata w mediach przez samo społeczeństwo jest traktowana obojętnie. Ludzie są bardziej zainteresowani tym, że drożeje benzyna, niż przeszłością Wałęsy.

Na korzyść byłego prezydenta przemawia nie tylko fakt, że zapisał się jako wielka historyczna postać, ale i to, że jego przeciwnicy są bardzo słabi. Nie mówię tylko o autorach IPN-owskiej monografii, którzy wbrew regułom warsztatu badawczego nie skontaktowali się z Wałęsą. Mam na myśli przede wszystkim prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W porównaniu z byłymi prezydentami III RP, z samym Wałęsą, Aleksandrem Kwaśniewskim czy nawet z Wojciechem Jaruzelskim, w sondażach wypada znacznie gorzej.

Trzeba jednak przyznać, że także Wałęsie zdarza się w tym sporze popełniać błędy. Niepotrzebnie jeszcze przed ukazaniem się książki zabierał głos. Jego wypowiedzi w mediach, zresztą w stylu, który wszyscy dobrze znamy, są zbyt emocjonalne. W jego wystąpieniach telewizyjnych może też drażnić buta i podkreślanie swoich zasług kosztem dokonań dawnych kolegów z opozycji. Ale ta sama buta, megalomania i opryskliwość występują również po drugiej stronie sporu. Nie obserwujemy dziś zmagania się ostatnich sprawiedliwych z czarnym charakterem. To nie jest walka czarnego z białym.

Pychę i pogardę widać też po stronie osób reprezentujących IPN i Kancelarię Prezydenta. Dlatego debata o przeszłości Wałęsy to typowo polski spór, bardzo emocjonalny i równocześnie mało konkretny.

Lech Wałęsa nie musi jednak za nic przepraszać. Aby tego od niego oczekiwać, musielibyśmy mieć dowody na to, że kłamie. A takich dowodów nie mamy. Gdyby jednak założyć, że Wałęsa jest winien i miał kontakty z SB, to powinien się do tego przyznać zaraz po 1989 r. Warto przy tym zauważyć, że ta operacja, którą zwolennicy książki nazywają poszukiwaniem prawdy, powinna mieć miejsce wiele lat temu. Nic takiego nie nastąpiło, nawet w "złotym okresie" IV RP.

Nie pozostaje nam więc nic innego, tylko czekać na książkę, ale śmiem twierdzić, że ona Wałęsie nie zaszkodzi, tak jak chcieliby tego jego przeciwnicy. Trzeba pamiętać, że opinia publiczna jest już lustracją zmęczona. Udowodniła to w czasie jesiennych wyborów 2007 r.

Myślę, że najgorzej wyjdą na tym sporze jego inicjatorzy, czyli wszystkie te środowiska polityczne, którym zależy na zdyskredytowaniu Wałęsy. Publikacja tej nie do końca profesjonalnej książki będzie też ostatnim gwoździem do trumny idei lustracji. Bo prawdę można i należy odkrywać, ale w sposób cywilizowany. Udowodnili to nasi bracia Czesi i Niemcy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Pokrzywdzeni nie maja racji

+17 / -16

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Aris (gość)  •

Ktoz w historii chce pamietac o maluczkich,pokrzywdzonych,sponiewieranych-oni nie maja marki.

odpowiedzi (0)

skomentuj