Menu Region

Magda Patryas: Jak polubić mężczyznę

Magda Patryas: Jak polubić mężczyznę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Felieton

Prześlij Drukuj
Zwykło się mówić, że to kobiety są obrażalskie i stroją fochy z niewiadomych powodów. Może to i prawda, ale zapewniam, że prawdziwa katastrofa następuje, gdy obraża się mężczyzna. Wtedy nie ma przebacz.
Szczególnie jeśli obraża się na biedną bezbronną kobietę. Najczęściej następują wtedy tak zwane ciche dni. Mężczyzna patrzy w przestrzeń, podany obiad je tak zwanym półgębkiem, "dziękuję" mówi (jeśli mówi) tonem skrzywdzonym lub nadętym.

A na pytanie: "Co się stało?", oczywiście odpowiada, że nic. Wszelkie próby rozbawienia go, odwrócenia uwagi albo przeproszenia (nie bardzo wiadomo za co, ale niech mu tam będzie) spełzają na niczym.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że zupełnie nie można się dowiedzieć, o co właściwie mężczyzna się obraził. Jest to sytuacja nieco przypominająca rozmowę z chorym niemowlęciem: denerwujesz się, że coś mu jest, ale ono ci przecież nie powie co.

Z tym że niemowlak nie powie, bo nie umie jeszcze mówić, a mężczyzna, bo taką ma już "milczącą" naturę. No nie powie i już. A ty się męcz. Tylko przypadkiem nie myśl, że on się tym zmartwi, bo jemu chodzi właśnie o to, byś ty się męczyła. W końcu musisz przecież zrozumieć, że sama sobie na to zasłużyłaś.

Kobietom, które mimo powyższego wyjaśnienia chciałyby jednak męską naturę zrozumieć, pozwolę sobie podać trzy najczęstsze sytuacje, w których obrażają się mężczyźni (wyłączając przypadki, gdy mężczyzna - jak każdy człowiek - ma racjonalne powody, by się obrazić, co przecież też się czasem zdarza).

W pierwszej sytuacji mężczyzna obraża się, kiedy ma rację, a ktoś mu powie, że tej racji nie ma. Ten kłopot jest jednak stosunkowo łatwy do zażegnania. W większości przypadków wystarczy (głośno!) przyznać się do błędu (najlepiej publicznie) i powtórzyć mu kilkanaście (co najmniej) razy, że jednak miał rację (jak zawsze).

To zwykle pomaga, a jeśli nie pomaga, może to oznaczać, że... ...mamy do czynienia z sytuacją, w której, co prawda, mężczyzna ma rację (i my już o tym wiemy), ale wcale nie jest tego taki pewien. To jest nieco trudniejsze, bo należy włożyć trochę wysiłku, żeby go przekonać, że jednak rację ma.

Powinno zadziałać. Jeśli nie działa, najprawdopodobniej zderzyłyśmy się z zakamuflowanym przypadkiem numer trzy. Mężczyzna nie ma racji. My o tym jeszcze nie wiemy, ale on - tak. Bowiem najgorzej obraża się mężczyzna wtedy, gdy nie ma racji i ktoś mu to wytknie.

Jest to naprawdę jeden z największych despektów, jakie mogą go spotkać. A dla kobiety jest to najgorsza z możliwych "obrażalskich" sytuacji i lepiej jej zapobiegać, niż leczyć. I dlatego tak na przyszłość: warto ZAWSZE pamiętać, że mężczyzna ma ZAWSZE rację.