Menu Region

Wicelider pod choinkę

Wicelider pod choinkę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Kuczyński

Prześlij Drukuj
W sobotę, dzień przed 35. urodzinami, Tomasz Sikora mógł sprawić sobie wspaniały prezent i spełnić marzenie, czyli zostać liderem Pucharu Świata.
Chociaż na starcie sprintu w Hochfilzen zabrakło zajmującego pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej Emila Hegle Svendsena, to Polak nie wykorzystał szansy i był ósmy. - Sobotni start był dla mnie najtrudniejszy w tym sezonie - przyznaje Sikora. - Siedemnasty numer startowy w takich warunkach okazał się bardzo niedobry, co można było zauważyć po czasie pierwszego okrążenia. Na trasie leżała warstwa śniegu, który hamował narty.

Dużo lepiej jechało się na drugim i trzecim okrążeniu, kiedy po trasie biegło już więcej zawodników. Poza tym moje samopoczucie nie było najlepsze i wiedziałem, że nie pobiegnę dobrze. Dlatego jestem jednak zadowolony z ósmego miejsca. Wprawdzie zawodnik Dynamitu Chorzów nie spudłował ani razu w czasie strzelania na leżąco, jednak w pozycji stojącej raz się pomylił, co oznaczało 150 m dodatkowego biegu.

Szansy na objęcie lokaty lidera nie wykorzystał też Niemiec Michael Greis, który był szósty. Pod nieobecność Svendsena i Ole Einara Bjoerndalena (wyjechali wcześniej z Hochfilzen, aby odpocząć) wygrał ich rodak Lars "Pędziwiatr" Berger, wyprzedzając również Norwega - Alexandra Osa. - Jesteśmy już zmęczeni startami. W czwartek, w czasie rywalizacji na 20 km, było widać, że Svendsenowi ciężko się biegnie, a ja to odczułem w sobotę - dodał Sikora. Właśnie przez zmęczenie naszego najlepszego biatlonisty trener Roman Bondaruk wycofał sztafetę mężczyzn.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się