Menu Region

Jasne granice in vitro

Jasne granice in vitro

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jarosław Gowin

5Komentarzy Prześlij Drukuj
W Polsce nie ma żadnych regulacji prawnych dotyczących zapłodnienia pozaustrojowego. Gdzie nie ma prawa, wszystko wolno. I dzieją się rzeczy straszne. Na ten moralny horror milcząco od lat przyzwalamy wszyscy - pisze Jarosław Gowin.
Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary "Dignitas personae" posłużyła znanemu z bezkompromisowości publicyście do kategorycznego potępienia przygotowanego z moim udziałem projektu ustawy bioetycznej. Terlikowski ma rację, że instrukcja nie tylko podtrzymuje jednoznaczne potępienie zapłodnienia in vitro ze strony Kościoła. Krytycznie ocenia ona także rozwiązania, które w "mojej" ustawie traktujemy jako dobry sposób na unikanie tworzenia zarodków nadliczbowych (co prowadzi do śmierci większości z nich).

Mam na myśli zwłaszcza przepis, który zakazując mrożenia zarodków (czy ktoś z czytelników "Polski" zgodziłby się na masowe zamrażanie urodzonych dzieci, zwłaszcza ze świadomością, że wiele z nich nie przeżyje odmrożenia?), dopuszcza mrożenie komórek jajowych. Kongregacja zgłasza też moralne obiekcje wobec propozycji, by w sytuacji osierocenia lub odrzucenia embrionów przez biologiczne matki uruchamiać procedurę adopcyjną, analogiczną do tej, jaką stosuje się wobec dzieci narodzonych.

Terlikowski stawia sprawę jednoznacznie: Roma locuta, causa finita. Dobrego samopoczucia i żarliwej woli potępiania innych nie burzy mu fakt, że przecież zdarzało się w przeszłości, że Kościół z czasem zmieniał zdanie (choćby w sprawie transplantacji). Nie odpowiada też na pytanie, co mamy począć z dziesiątkami tysięcy już zamrożonych embrionów. Czekać, aż samoistnie obumrą? Taka byłaby konsekwencja zakazu adopcji. Czy ta perspektywa nie burzy spokoju chrześcijańskiego sumienia Terlikowskiego?

Ale istota sporu między nami jest inna. Chodzi o pytanie: co powinni robić chrześcijanie, gdy ze swoimi postulatami są w mniejszości i gdy nie mogą wprowadzić prawa w pełni odzwierciedlającego ich przekonania moralne - szukać rozwiązań przynajmniej w części chroniących ludzkie życie czy też w akcie moralnego świadectwa odmawiać współpracy przy tworzeniu kompromisowego prawa?
To pytanie jest szczególnie dramatyczne w odniesieniu do bioetyki. W Polsce nie ma żadnych regulacji prawnych dotyczących zapłodnienia in vitro.

Gdzie nie ma prawa - wszystko wolno. I dzieją się rzeczy straszne. Na ten moralny horror milcząco od lat przyzwalamy wszyscy: i ja, i Terlikowski, i biskupi, i czytelnicy "Polski". Teraz pojawiła się wyjątkowa szansa, by sprawy uregulować w sposób w ogromnej mierze zgodny z nauczaniem Kościoła (choć inspirowany nie tym nauczaniem - wszak jesteśmy państwem świeckim - lecz wiedzą naukową i uniwersalnymi zasadami moralnymi, które potwierdzają większość obiekcji Kościoła wobec in vitro).

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Zawieszenie...

+7 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Mrozo (gość)  •

Kiedy, Panie Gowin można jeszcze "zawiesić" swoje przekonania, jakiekolwiek by one nie były?

odpowiedzi (0)

skomentuj