Menu Region

Gortat prawdziwą gwiazdą Orlando

Gortat prawdziwą gwiazdą Orlando

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Krzysztof Srogosz

Prześlij Drukuj
Marcin Gortat w poniedziałek po raz drugi z rzędu zastąpił w pierwszej piątce Orlando Magic kontuzjowanego Dwighta Howarda i po raz kolejny spisał się rewelacyjnie.
W wygranym wyjazdowym spotkaniu z Golden State Warriors 109:98 nasz center rzucił 16 punktów, miał 13 zbiórek i trzy bloki. To nie tylko najlepszy występ 24-letniego centra w karierze, ale także najlepszy występ Polaka w NBA.

Ostatnie dni dla Gortata są jak bajka. Najpierw w piątek zastąpił kontuzjowanego w trzeciej kwarcie meczu z Phoenix Suns Dwighta Howarda i zdobył 12 punktów. Co ciekawe, były to dopiero jego pierwsze punkty w tym sezonie. Wcześniej grał bardzo mało, mimo że po dobrych występach w meczach przedsezonowych wydawało się, że będzie częściej pojawiał się na parkiecie. Trener Stan van Gundy stawiał oczywiście na Howarda i na doświadczonego Tonny'ego Battie.


Gdy następnego dnia okazało się, że Howard nadal nie może grać, van Gundy dał Marcinowi szansę występu od początku. Łodzianin jako pierwszy Polak w historii wyszedł w wyjściowej piątce NBA.

Zdobył cztery punkty, miał cztery zbiórki i cztery bloki. W poniedziałek zagrał jeszcze lepiej. - Nie będę nikogo okłamywał. Byłem strasznie podekscytowany tym, że znowu wyjdę w wyjściowym składzie - mówił Gortat. - Jestem szczęśliwy, tym bardziej że wygraliśmy i że przez 27 minut rywalizowałem jak równy z równym z Łotyszem Andrisem Biedrinsem. To było kapitalne przeżycie.

Miałem proste polecenie od trenera Stana van Gundy'ego. Mam go jak najbardziej wypychać spod kosza i zbierać wszystkie piłki, jakie mogę. Myślę, że spisałem się całkiem dobrze - skromnie ocenił Gortat.

Polak już po pierwszej połowie był bliski double-double, czyli dwucyfrowych osiągnięć w dwóch statystykach. Miał na koncie 10 punktów i dziewięć zbiórek.

- Zawsze staram się robić wszystko najlepiej, jak mogę, i nic w szalony sposób. Wiem, że muszę skupić się przede wszystkim na obronie. Walka na deskach i bloki to jest to, czego wymaga ode mnie trener - oznajmił jedyny Polak w NBA.

Bohaterem Magic w meczu z Warriors nie był jednak Gortat, a Jameer Nelson. Młody rozgrywający zdobył 32 punkty.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się