Menu Region

Szturm seriali w stylu retro

Szturm seriali w stylu retro

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
Rozpętała się serialowa zamieć z hitami sprzed lat. Rodzina Foryte'ów, Sonny Crackett czy Alexis, to wciąż niezapomniane role dla naszych rodziców. Teraz wracają, tym razem w wersji DVD, by spustoszyć nasze portfele.
Tony Soprano to chłop na schwał. Kaprawe oczka, złośliwy uśmieszek rzezimieszka, brzuszysko jak wór św. Mikołaja i solidna spluwa za pasem. Jego perypetie z psychoanalitykiem, policją i kolegami gangsterami w serialu "Rodzina Soprano" oglądało średnio osiem milionów widzów. 86 odcinków nakręconych w latach 1999-2007 zgarnęło kilkadziesiąt nominacji do nagrody Emmy i ponad 20 do Złotych Globów. Ale nawet taki twardziel jak Tony nie potrafił powtórzyć wyczynu rodziny Forsyte'ów, Sonny'ego Crocketta, dzielnej niewolnicy Isaury i przebiegłej Alexis - gdy pojawiali się w telewizji, ulice pustoszały. Teraz wracają, tym razem w wersji DVD, by spustoszyć nasze portfele.
Forpocztą desantu seriali sprzed lat ma być kultowa "Saga rodu Forsyte'ów" Jamesa Cellana.

Odcinkowy gigant, który na ekranach telewizorów zagościł w 1967 r., ukazuje się już dziś i to, uwaga wszyscy fani, po raz pierwszy w pełnej wersji: osiem płyt zawiera 26 odcinków arystokratycznego tasiemca. Gdy w latach 70. trafił do Polski, burżuazyjne figle i przygody szacownych Forsyte'ów śledziło podobno 15 milionów telemaniaków. Fascynację Polaków serialem wykorzystały nawet władze komunistyczne. Po tragicznych zajściach Grudnia '70 władze postanowiły ostudzić nastroje tłumów, emitując w telewizji jeden z odcinków sagi.

Miłości naszych ojców i matek do "Forsyte'ów" nie należy się dziwić, bo historycy kina do dziś z rumieńcami rozpisują się o kulisach powstania ekranizacji powieści noblisty Johna Galsworthy'ego z 1932 roku, która strawiła niewyobrażalny jak na lata 60. budżet (ostatecznie wyniósł 15 milionów dolarów). Rozpisywano się o rozrzutności scenografów, którzy zażyczyli sobie kręcenia zdjęć w oryginalnych wiktoriańskich posiadłościach, i rozpasaniu kostiumologów ubierających aktorów w kosztujące majątek ciuchy z epoki.

Nie obyło się także bez skandalu obyczajowego: gdy w jednym z odcinków Jolyon "Jolly" Forsyte (grał go 25-letni wówczas i stojący u progu sławy Michael York) ścisnął guwernantkę córki w namiętnym pocałunku, nad Tamizą zawrzało. Bądźmy sprawiedliwi, epizod wyemitowano przed rewolucją seksualną 1968 r., ale i tak zabawnym wydaje się dziś fakt, że jeden z biskupów anglikańskich napiętnował twórców serialu, bowiem w jego mniemaniu posunęli się stanowczo za daleko. Dziś erotyczne wybryki zblazowanego Forsyte'a nie zawstydziłyby nawet oziębłego przedszkolaka. Ale filmowa wyprawa w czasy ściśniętych surdutami lordów, turkoczących po żwirze powozów i nienagannej etykiety może okazać się wielce ekscytującym przeżyciem. Zwłaszcza że kolejni bohaterowie, na których przygody możemy ostrzyć sobie zęby, obyczaje mają znacznie swobodniejsze.

1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się