Menu Region

Nowy Sącz ma dość korków przez elki

Nowy Sącz ma dość korków przez elki

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Iwona Kamieńska

Prześlij Drukuj
Dziurawe drogi, brak obwodnic, most, który lada dzień może się zawalić i podzielić miasto na pół, brak szerokich ulic, coraz większe korki - to wszystko nie przeszkadza, by Nowy Sącz w godzinach szczytu zalewali kursanci prawa jazdy.
Uciążliwy problem chcą rozwiązać politycy i budują wspólny front walki o odciążenie miasta z korków potęgowanych ruchem elek. Prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak rozważa wystąpienie z apelem do szkół jazdy, by te ograniczyły kursy na prawo jazdy w godzinach szczytu i na najbardziej zatłoczonych ulicach.

Problem bierze się stąd, że w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego po prostu łatwiej jest zdać egzamin niż w innych dużych miastach, np. w Krakowie. Szkolą się tu też młodzi kierowcy z powiatów: sądeckiego, limanowskiego, gorlickiego oraz nowotarskiego.

Efekt jest taki, że codziennie na ulice miasta wyjeżdża kilkaset kursów egzaminacyjnych i szkoleniowych.

Mieszkańcy mają już dość. - Każdego dnia przeżywam ten sam dramat... na rondzie pod szpitalem jadę żółwim tempem za trzema elkami, na wąskiej uliczce Westerplatte, gdzie nawet nie da się wyprzedzić, kwadrans spędzam za dwoma. Później lawiruję jak kaskader, aby wyprzedzić kilka innych elek i zdążyć do roboty.

Płacę zszarpanymi nerwami i spóźnieniem do pracy. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie ma pomysłu, jak rozwiązać ten problem - skarży się w naszej redakcji nowosądeczanin Rafał Wolak. Kierowcy karetek pogotowia narzekają zaś, że nie sposób przedostać się przez wszystkie trzy sądeckie ronda, gdy samochody nauki jazdy ustawiają się równolegle na wszystkich pasach, całkowicie blokując przejazd.

Tłok samochodów z oznakowaniem L to między innymi efekt rozporządzeń, do których muszą się stosować ośrodki ruchu drogowego. Wynika z nich, że kursanci muszą wykazać się umiejętnościami przejazdu w miejscach odpowiadających ścisłym wytycznym i w porach dużego natężenia ruchu, czyli dobrze by było, żeby uczyli się jeździć także w korkach.

Dlatego do przeprowadzania egzaminów nie kwalifikują się sąsiednie miasta powiatowe o znacznie mniejszym ruchu. Uznano, że na tamtejszych skrzyżowaniach nie można gruntownie sprawdzić umiejętności kierowców - są zbyt łatwe do przejechania, a ruch jest zbyt mały.

Sądecki poseł Andrzej Czerwiński obiecał zaś, że będzie zabiegał o dopuszczenie możliwości zdawania egzaminów w sąsiednim Nowym Targu. To odciążyłoby częściowo Nowy Sącz ze szkoleniowych korków.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się