Menu Region

Tomasz Lis: Savoir-vivre, rocznik 2008

Tomasz Lis: Savoir-vivre, rocznik 2008

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Lis, publicysta

1Komentarz Prześlij Drukuj
Wiem, że niemal wszyscy są teraz zwolennikami taniego państwa, ale co z tego, że jest ono tanie, skoro nie funkcjonuje tak jak trzeba.
Dlatego w imię funkcjonalności państwa proponuję powołanie specjalnego nowego urzędu - Biura Rzecznika Savoir-vivre'u. Na wszelkie dolegliwości tak bolesnej u nas kohabitacji między prezydentem, a premierem byłoby to lekarstwo o niebo skuteczniejsze niż jakakolwiek ustawa kompetencyjna.
Już słyszę argumenty, że w tym wypadku całkowicie wystarczyłby Rzecznik Praw Dziecka, ale ten argument uznaję za zwykłą złośliwość pod adresem dwóch najważniejszych osób w państwie. A mi nie o złośliwości idzie, ale o działanie konstruktywne.

Nie twierdzę, że prezydent i premier są z savoir-vivrem całkowicie na bakier. W ostatnim czasie żaden z nich drugiego nie ugryzł ani nie opluł.
Więcej nawet, zdarzały się gesty przyjazne. Premier wykazał empatię wobec prezydenta, gdy temu, to znaczy gdy samolotowi tego, zamroziły się skrzydła. Prezydent z kolei zaprosił premiera na pokład rządowego samolotu, gdy do Brukseli nie był w stanie wystartować samolot pasażerski z premierem na pokładzie.

Są to gesty ważne i nie do przecenienia, pokazujące, że panowie potrafią wykazać się i współczuciem, i gestem. Czasem mam nawet wrażenie, że prezydent i premier odczuwają pewną złośliwą satysfakcję, czyniąc sobie wzajemne grzeczności. Ale tu już włażę w jakąś tanią psychoanalizę, więc z tej koleiny się wycofuję, wracając do konstruktywizmu. Otóż nawet gesty przyjazne nie eliminują bagażu złej woli w stosunkach między panami i co już mamy ocieplenie "na linii", to za chwilę następuje ochłodzenie.

I jak już prezydent premiera na pokład zaprosił, to ten nie podziękował, zajął prezydencką kabinę, potraktował samolot jak swą własność, do głowy państwa się nie odzywał, do tego był w złym humorze i, kto wie, może nawet pokazał swe wilcze oczy. Otóż ekspert od savoir-vivre'u mógłby panom podpowiedzieć, kiedy mówić "dziękuję", a kiedy "przepraszam", mógłby podzielić między nich kabiny, mógłby zasugerować, kto do samolotu ma wejść pierwszy, a kto ma z niego wyjść ostatni. Jeśli miałby do tego takt i wyczucie, wyczuwałby, kto jest w jakim nastroju i w zależności od tego dobierałby słowa i treść podpowiedzi.

Taki spec, a mógłby to być urząd jednoosobowy, pomógłby różne napięcia zmniejszyć, w przeciwieństwie doustawy kompetencyjnej, która by je pewnie zwiększyła. Proszę o rozważenie mojej rady. Jako zwolennik taniego państwa przekazuję ją oczywiście za darmo. Pomogłaby zmiana nastawienia społecznego, najlepiej zainicjowana przez dobry program rządowy. Ale nasze rządy mają inne rzeczy na głowie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

wirtualne zjawisko

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Davor Shearer z Lublina (gość)  •

cytat "Premier wykazał empatię wobec prezydenta, gdy temu, to znaczy gdy samolotowi tego, zamroziły się skrzydła". - w jaki sposób?

odpowiedzi (0)

skomentuj