Menu Region

Głos zakochanych we Wrocławiu

Głos zakochanych we Wrocławiu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Siemion

Prześlij Drukuj
Rzeczą dziennikarza jest rozmawiać. A dla wrocławskiego dziennikarza - rozmawiać z wrocławianami.
Ciekawe, co powiedzieliby Jacek Antczak i Anna Fluder, autorzy "30 rozmów" (książka właśnie trafiła do księgarń), gdyby zapytać ich, dlaczego wypytują swoich rozmówców o Trójkąt Bermudzki, widowiska operowe na Odrze, leczenie dzieci chorych na raka, widok z balkonu wrocławskiego rockmana i pisarskie wizyty w prosektorium. Dziennikarze we wstępie twierdzą, że chodziło im o Wrocław. O to, aby "opowiedzieć miasto przez ludzi".


Sposób ten działa skutecznie w dwie strony, bo i ludzi da się opowiedzieć przez opis ich miejsca na ziemi. Antyczni Rzymianie spisywali swoje dzieje ab urbe condita, czyli od mitycznej chwili założenia miasta. Jednak w rozmowie o początkach tylko nielicznym wrocławskim rozmówcom chodzi o pamiętny rok 1945. Kartkując strony "30 rozmów", czytelnik co rusz napotyka zdanie: "Przyjechałem tu przypadkiem, ale zostałem na zawsze". Padają łacińskie słowa: podobno to genius loci, czyli jedyny w swym rodzaju duch miejsca rządzi nad Odrą i kształtuje charaktery. Na co w czytelniku, który Wrocławia nie zna albo zna powierzchownie, włącza się sceptycyzm. "Nadęci Wrocławianie siedzą na swojej kupie gruzów, pysznią się odmalowanym Rynkiem, za którym nic nie ma, i zaciągając z lwowska, twierdzą, że są wyjątkowi i niezwykli". Takie opinie można usłyszeć i w stolicy, i w Krakowie, i w Pcimiu.

O tym, że rozmówcy faktycznie zaciągają - zamiast poszczekiwać na modłę Polski Centralnej - można się przekonać bez pudła, słuchając nagrań z załączonej do książki płyty CD. Ale nie o lwowski przesiedleńczy folklor chodzi pod koniec pierwszej dekady XXI stulecia. Już tylko echo trwa tutaj z powikłanej historii i splotu losów całej wschodniej Europy na niemieckich gruzach - legendy znanej nad Odrą do znudzenia. Sentymenty może trwają, ale rozmówcy coraz częściej mają na myśli nowszego ducha miejsca. Dekady bowiem mijają, a Wrocław to nadal miasto nietypowe.
Czy w typowym mieście znajdą państwo księdza, który udzielając nauk przedmałżeńskich, zarazem ukrywa na plebanii rosyjskiego dezertera?

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się