Menu Region

Leszek Miller: Unieważnić raport Ziobry

Leszek Miller: Unieważnić raport Ziobry

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Amelia Panuszko

Prześlij Drukuj
Były premier i były lider SLD Leszek Miller zażądał wczoraj na specjalnie zorganizowanej konferencji unieważnienia przyjętego przez Sejm raportu podsumowującego pracę sejmowej komisji śledczej badającej aferę Rywina.
Raport autorstwa Zbigniewa Ziobry został przyjęty przez parlamentarzystów 28 maja 2004 r. Ziobro wskazywał w nim, że Lew Rywin nie działał sam, a był jedynie marionetką w rękach "grupy, która trzyma władzę". Domagał się postawienia przed Trybunałem Stanu m.in. premiera Leszka Millera i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Śledztwo wszczęte na podstawie raportu Ziobry prokuratura umorzyła po czterech latach.
Teraz Miller domaga się od marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego jego unieważnienia. - Raport nie ma oparcia w faktach, a przez to legalizuje kłamstwo. Uchwała, która legalizuje kłamstwo i czyni z kłamstwa dokument państwowy, nie może mieć miejsca - stwierdza Leszek Miller w rozmowie z "Polską". - Prokuratura po czterech latach prowadzenia śledztwa zdyskredytowała całkowicie opinie i wnioski Zbigniewa Ziobry - dodaje.

Argumenty Millera nie przekonują Ziobry. - Kiedy odchodziłem z ministerstwa, sprawa rysowała się na postawienie zarzutów - mówi. - A po moim odejściu okazuje się, że prokuratura umorzyła śledztwo - dodaje. Były minister sprawiedliwości tłumaczy, że może to być świadoma gra obecnego prokuratora krajowego Marka Staszaka, który prowadził to śledztwo w prokuraturze w Białymstoku. - To przyjaciel Leszka Millera - przypomina Ziobro.

Argumenty Millera nie trafiają również do ówczesnego szefa komisji ds. afery Rywina Tomasza Nałęcza. - To gruba przesada ze strony Leszka Millera. Doskonale zna konstytucję i wie, że w Polsce obowiązuje trójpodział władzy. Prokuratura nie ma więc kompeten- cji, by dezawuować prac Sejmu - dodaje. Nałęcz przyznaje, że co prawda w tej sprawie nie toczył się żaden proces karny, jednak nie jest to powód, żeby twierdzić, że raport jest fałszywy. - Sejm ten raport przyjął całkowicie świadomie, Millerowi nie pozostało już nic innego, jak stosować PR-owskie zagrywki - dodaje Nałęcz.

Gdyby jednak Bronisław Komorowski zdecydował się na unieważnienie raportu, musiałby złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten stwierdził, że dokument zawiera poważne wady prawne.

- Mogą to zrobić również posłowie, wystarczy, że przyjmą uchwałę unieważniającą tamtą uchwałę - zaznacza Miller.

Przeciw tezom raportu w październiku zaprotestował również Robert Kwiatkowski, pozywając Sejm do sądu. Oczyszczony z zarzutów były prezes TVP domaga się od marszałka Sejmu opublikowania przeprosin za "szereg nieprawdziwych stwierdzeń z raportu". Przeprosiny mają pojawić się w TVP, TVN i Polsacie przed głównymi wydaniami programów informacyjnych i po nich oraz w "Gazecie Wyborczej", dzienniku "Polska", "Rzeczpospolitej" i "Trybunie". Kwiatkowski chce, by w tekście przeprosin było stwierdzenie, że Sejm prosi o dalsze nierozpowszechnianie ocen z raportu. - Jeśli byłyby nadal rozpowszechniane, będę podejmował dalsze kroki - mówił Kwiatkowski dziennikarzom w sądzie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się