Menu Region

Urok bandyckiego rzemiosła na morzu

Urok bandyckiego rzemiosła na morzu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Świrkowicz

Prześlij Drukuj
"Kim jesteście, cudzoziemcy? Skąd płyniecie mokrymi ścieżkami? Czy w dobrej sprawie, czy tak sobie, wzorem piratów, włóczycie się po morzu?
Są bowiem tacy, którzy się włóczą i narażają własną duszę, gdy innym ludziom niosą nieszczęście". Te słowa usłyszał na powitanie bohater homeryckiej "Odysei", gdy znużony tułaczką zawinął do jednego z helleńskich portów.

Bandy łotrów, którzy "tak sobie" włóczą się po morzu, krzywdząc wdowy, sieroty i kupców, nie są wytworem europejskiego renesansu. Pirackie rzemiosło powstało w tej samej chwili, gdy człowiek ruszył na podbój mórz.
Takiej tezy broni Philip de Souza, wykładowca z uniwersytetu w Dublinie, serwując nam uczoną wycieczkę tropami "pejrates" grasujących po wodach starożytnej Grecji i potężnego Imperium Rzymskiego.

"Piraci w świecie grecko-rzymskim" (od dziś w księgarniach) to nie tylko imponujące encyklopedyczne kompendium wiedzy o antycznych przodkach "Czarnobrodego" Edwarda Teacha. To także dowód, że w ostatnich trzech tysiącach lat w świecie czarnej bandery z trupią czaszką niewiele się zmieniło - oprócz arsenału, o czym przekonaliśmy się, śledząc rajd somalijskich oprychów z kałaszami i bazookami na tankowiec Sirius Star.

Starożytni zbóje nie mieli bazook, ale i tak radzili sobie świetnie. Do tego stopnia, że w I w. p.n.e. szarże band z Cylicji zagroziły funkcjonowaniu całej rzymskiej gospodarki. Dopiero chytry Pompejusz, który capniętych łotrów kazał osiedlać z dala od morza, położył kres łupieżczej hosannie.
Podobnymi przypowieściami de Souza sypie jak z rękawa. Oprócz tego analizuje pirackie strategie i tworzone przeciw rabusiom paragrafy, portretuje głównych bohaterów (zarówno arcypiratów, jak i arcyłowców), a także objaśnia ewolucję społecznej roli pirata, który u zarania greckiej cywilizacji stawiany był niemal na równi z prowadzącym wojnę żołnierzem - co swoją drogą dużo mówi o ówczesnej opinii ludu na temat instytucji państwa.

Fani literatury znajdą tu moc odniesień do epoki (od Homera po Cycerona) i smakowitych anegdotek. Dowiadujemy się choćby, że gdy w 75 r. p.n.e. Juliusz Cezar płynął po nauki na wyspę Rodos, porwali go cylicyjscy kidnaperzy. Zażądali 20 talentów okupu, na co wódz z charakterystyczną dezynwolturą odparł, że wart jest co najmniej pięć dych. Rzym zapłacił. A Cezar wrócił do domu, po czym zorganizował wyprawę na piracki obóz, osobiście krzyżując każdego złapanego łotra.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się