Menu Region

Garguła: mogę spotkać się ze Skorżą w Wiśle

Garguła: mogę spotkać się ze Skorżą w Wiśle

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Paweł Hochstim

Prześlij Drukuj
O tym gdzie będzie grał wiosną, z Łukaszem Gargułą, piłkarzem PGE GKS Bełchatów i reprezentacji Polski, rozmawia Paweł Hochstim
Mecz z Legią był dla Pana ostatnim w GKS? Czy może będzie jeszcze trzynaście na wiosnę, a nawet więcej w następnych sezonach?
Tego nie wie nikt. Mam kontrakt ważny do czerwca i czekam na to, co przyniesie życie. Skupiam się teraz na odpoczynku, bo w tym roku nie miałem go za dużo i jestem już naprawdę bardzo zmęczony. Spędzę czas wolny z bliskimi, gdzieś wyjadę, a w styczniu wrócę do Bełchatowa i podejmę decyzję. Trener też chce wiedzieć jak najszybciej, czy może na mnie liczyć.

A prezes GKS już złożył propozycję nowego kontraktu?
Mam sygnał, że chce się spotkać i porozmawiać. Na pewno jestem ciekawy, co chce mi zaproponować.


Rozważa Pan w ogóle możliwość pozostania w Bełchatowie? Jest Pan już tutaj sześć i pół roku. Jak na polskie warunki, to bardzo długo.
Zgadza się. Jest szkoła, która mówi, że dla rozwoju trzeba zmieniać klub, ale inna mówi, że w jednym miejscu też można się dobrze rozwinąć. Są przecież przykłady piłkarzy, którzy grają kupę lat w jednym klubie i prezentują świetny poziom. Wszystko jest możliwe.

Kiedy zatem zapadnie ostateczna decyzja?
Na pewno to będzie w styczniu. Po urlopie będę już wszystko wiedział. W tym momencie będzie też wiadomo, czy nasz sponsor, Polska Grupa Energetyczna, chce, byśmy walczyli o najwyższe lokaty. Trener Paweł Janas na początku roku ma wiedzieć, jakim będzie dysponował budżetem i kogo będzie mógł ściągnąć. Jest kilka czynników, na które muszę poczekać, zanim cokolwiek zdecyduję.

Udana jesień pewnie kusi, żeby zostać i powalczyć w GKS o mistrzostwo.

Pewnie, że tak. Zdobyłem tu-taj wicemistrzostwo i coś zaczęliśmy. Moim marzeniem jest, żeby Bełchatów zdobył mistrzostwo, by na stadion przychodziły tłumy. Noszę to w głębi serca, naprawdę.

Sześć i pół roku temu trafił Pan do Bełchatowa z Polaru Wrocław. Pewnie nie spodziewał się Pan, że będzie tu grał aż tak długo?
Nie myślałem tak. Skupiam się na tym, żeby grać i cieszyć się z tego. Zadebiutowałem w ekstraklasie w Bełchatowie i byłem wtedy szczęśliwy. Stąd też trafiłem do reprezentacji. Wprawdzie słyszę głosy, że za długo walczyłem o ekstraklasę, ale widać tak musiało być. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy.

Trener Maciej Skorża bardzo ciepło się o Panu wyraża i od roku próbuje Pana zatrudnić w Wiśle Kraków.
Bardzo mnie cieszy taka opinia. Niewykluczone, że się spotkamy w jednym klubie. Ale jeszcze jest za wcześnie. Żadnej decyzji nie podjąłem, ale chcę podkreślić, że nie odrzucam żadnej możliwości. Także gry w innym klubie w Polsce.

A może jednak zagranica? Która liga byłaby dla Pana najlepsza?

Bardzo lubię oglądać mecze w lidze hiszpańskiej. Ten styl mi bardzo pasuje i chciałbym kiedyś tam zagrać.

Bełchatów w tym sezonie gra niemal tak samo jak dwa lata temu, gdy sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Może pojedynczych wpadek jest nieco więcej, ale wtedy też wam się zdarzały.

Gramy ofensywnie, więc są mecze, które mogą się bardzo podobać naszym kibicom. Ale są również i takie, w których prezentujemy się kiepsko, jak choćby z Legią czy Arką. To daje nam dużo do myślenia. Musimy się rozwijać.

Po nieudanym poprzednim sezonie wydawało się, że GKS tylko na chwilę wyskoczył ponad przeciętność. W tegorocznych rozgrywkach temu zaprzeczacie.
Wicemistrzostwo Polski kosztowało nas wiele zdrowia i mieliśmy sporo kontuzji. To chyba zdecydowało, że następny sezon był słaby w naszym wykonaniu. Jeśli w każdym roku chcesz grać o mistrzostwo, musisz mieć silną i szeroką kadrę, żeby trener miał kłopot bogactwa. Ale chcę zauważyć, że GKS najczęściej w swojej historii awansował i spadał. Dziś tego nie ma.

Liga jest tak wyrównana, że trudno dziś wskazać mistrza Polski.
To prawda, nawet my, jak i Śląsk Wrocław ma szanse. Nasza liga pokazuje, że wyniki są często zupełnie nieprzewidywalne. Szkoda, że wiosną będzie tylko trzynaście meczów. Uważam, że to szybko zleci, dlatego od początku trzeba dobrze zasuwać. Choć zawsze jakiś czarny koń może się pokazać. Może Bełchatów?

A kto sprawia w lidze największą niespodziankę? Właśnie Bełchatów?
Wiele osób skazywało nas na przeciętność, a jesteśmy wyżej. Wystarczy przegrać dwa mecze i możemy być w środku tabeli, dlatego nie chcę składać żadnych deklaracji. Na pewno dużą niespodzianką jest Śląsk Wrocław, który gra otwartą i ładną dla oka piłkę. Ja taki styl lubię, bo mecze tak grających drużyn się dobrze ogląda.

Jak się Panu podoba wydłużanie jesieni o dwie kolejki wiosenne?
Widać, że pogoda dopisuje, więc można było śmiało grać. Ale zdarzyła nam się też kolejka w śniegu. Jeśli w czerwcu nie ma żadnej wielkiej imprezy, to chyba bez sensu jest skracać wiosnę. Rozumiem jednak tych, którzy chcą, żeby polska liga miała jak najkrótszą przerwę. Inne ligi grają cały rok i poziom jest tam wyższy. Nam ciężko jest dogonić Europę, skoro mamy długą przerwę. Dlatego półtora miesiąca przerwy byłoby najlepszym rozwiązaniem. Oby tylko nam klimat sprzyjał.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się