Menu Region

Sędzia Jarosław Ż. też odpowie za korupcję

Sędzia Jarosław Ż. też odpowie za korupcję

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Stolarczyk

Prześlij Drukuj
Śledczy z Wrocławia mają ostatnio pełne ręce roboty. W zeszłym tygodniu zatrzymali w związku z korupcją w polskim futbolu masażystę Roberta D. i piłkarza Zbigniewa W. Wczoraj to samo spotkało znanego arbitra Jarosława Ż. z Bydgoszczy.
- Ż. usłyszy szereg zarzutów dotyczących wydarzeń z lat 2003-2005 - powiedział wczoraj prokurator Edward Zalewski. O Ż. od dawna mówi się, że mógł być zamieszany w korupcję. W 2006 roku "Przegląd Sportowy" umieścił go na słynnej liście "Fryzjera". Jeden z tropów dotyczących arbitra łączy się ze wspomnianymi Robertem D. i Zbigniewem W. Obaj kilka lat temu pracowali w Lechu Poznań.

Okazuje się, że w 2005 roku drogi tej trójki skrzyżowały się przy okazji meczu Lecha z Wisłą Kraków. Kolejorz wygrał 3:1. W. przebywał na boisku do 76. minuty, D. siedział na ławce rezerwowych, a spotkanie prowadził oczywiście Ż. Trenerem Lecha był wtedy Czesław Michniewicz.

Według naszych informacji inny zarzut wobec Ż. wiąże się z tak zwanym wątkiem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Ż. podwarszawskiej drużynie gwizdał trzy razy. Tylko jedno spotkanie, z Odrą Wodzisław w 2004 roku, zakończyło się zwycięstwem Świtu (3:1). W tym czasie trenerem beniaminka był zatrzymany w październiku Janusz W. Głośno o Ż. zrobiło się też po meczu w Pucharze Polski pomiędzy Jeziorakiem Iława i Groclinem Grodzisk Wielkopolski w 2007 roku.

Ż. pokazał wtedy zawodnikom gospodarzy aż cztery czerwone kartki. Groclin wygrał 2:1 i awansował do 1/8 finału, a potem został zwycięzcą całych rozgrywek. Co ciekawe, Ż. udowodniono też kontakty z Ryszardem F. ps. Fryzjer. Po aresztowaniu tego drugiego okazało się, że obaj często telefonicznie rozmawia-li ze sobą (ponad 200 połączeń).

Ż. tłumaczył, że jako dyrektor gimnazjum w Brzozie (z zawodu jest nauczycielem wychowania fizycznego) musiał oddzwaniać na nieznane numery. A jak wiadomo, "Fryzjer" często zmieniał karty do telefonów komórkowych. Mimo wykazania tych powiązań Wydział Sędziowski PZPN nie zawiesił arbitra z Byd-goszczy. - My o takich rzeczach dowiadujemy się z prasy. Na tej podstawie nie odważyłbym się zawiesić sędziego - mówi Kazimierz Stępień z WS PZPN. - Szkopuł w tym, że przepływ informacji pomiędzy nami a prokuraturą i Wydziałem Dyscypliny PZPN jest bardzo ograniczony - dodaje.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się