(© PAP)
Adam Sage, Paryż "The Times"
2008-12-08 21:56:47, aktualizacja: 2008-12-10 11:27:13
Michel Chasseuil jeździ starym samochodem i od lat nie był na wakacjach, ale za to posiada kolekcję win, której nawet najwięksi bogacze mogą mu tylko zazdrościć.
Kolekcji złożonej z ponad 20 tys. unikatowych butelek z XVIII, XIX i XX w. strzegą elektroniczne alarmy i potężne zamki we wzmacnianych metalowych drzwiach piwnic w pobliżu jego domu w La Chapelle-Bâton, małej wiosce na zachodzie Francji.
To wino nie jest przeznaczone do picia. Chasseuil zamierza oddać swoją kolekcję - przez koneserów uznawaną za najwspanialszą na świecie - do muzeum, które chce założyć na południowym zachodzie Francji, w regionie Bordeaux.
- Nie sprzedam mojej kolekcji, choćby nie wiem ile milionów mi proponowano - zastrzegł w rozmowie z "Timesem". - Gdybym ją sprzedał, nowobogaccy skonsumowaliby wszystko w ciągu jednej dekady.
Dla 67-letniego Chasseuila wino to "pasja, która zmieniła się w religię". Sam żyje jak mnich. Jego dziadek, handlarz bydłem, z każdej podróży oprócz krów przywoził do domu wino. To dało początek kolekcji.
Chasseuil, z wykształcenia inżynier lotnictwa, większość pensji wydawał na to, co wkrótce stało się czymś więcej niż tylko hobby. W poszukiwaniu unikatowych butelek jeździł na aukcje i do winnic, z początku we Francji, potem w Europie, w końcu w USA, Australii i Republice Południowej Afryki.
- W tamtych czasach mało kto bywał na takich aukcjach, dlatego kupowałem dość tanio - przyznał.
Zawsze brał dwie butelki - jedną do kolekcji, drugą do wypicia. Kiedy w latach 90. wino stało się symbolem statusu i jego ceny gwałtownie poszły w górę, zaczął sprzedawać - często z ogromnym zyskiem.
Butelkę legendarnego petrusa, rocznik 1982 - bordeaux nazywanego królem win - którą kupił za 300 franków, sprzedał za 50 tys. dol. W ciągu paru dekad cena château d'yquem, rocznik 1847 - cieszącego się ogromnym uznaniem białego bordeaux - wzrosła z około 1 tys. euro do 42 tys. euro.
W ten sposób Chasseuil zdobył fundusze na powiększenie swojej kolekcji. Kupił egzemplarz każdego dwudziestowiecznego wina z Château d'Yquem, w tym także puste butelki z roczników, w których właściciele winnicy, rodzina Lur Saluces, uznali winogrona za nieudane.
Chasseuil jest także posiadaczem każdego rocznika prestiżowego burgunda z winnicy Romanée-Conti od 1905 r. i każdego petrusa od 1924 r. Do najcenniejszych egzemplarzy w jego kolekcji należą château d'yquem 1811 (butelkę wycenia się na 35 tys. euro) i tego samego rocznika maison de l'empereur - szampana wyprodukowanego dla Napoleona.
Butelka tego ostatniego jest bezcenna, jej wartość można ustalić tylko na aukcji, ale Michel Chasseuil nawet nie dopuszcza takiej możliwości.
Przez lata ukrywał swoje zbiory przed światem. Gdy w końcu je zaprezentował, koneserzy oniemieli. Marcel Guigal, producent z Burgundii, uznał je za największą prywatną kolekcję na świecie.
Michel Chasseuil szuka funduszy na sfinansowanie muzeum, które chce otworzyć w Saint-Émilion, w pobliżu Bordeaux. - Nie jestem bogatym człowiekiem - powiedział. - Potrzebny mi ktoś, kto pomoże zrealizować ten ambitny projekt.
Zapowiedział, że muzeum będzie promować jego filozofię, że "życie pozbawione przyjemności jest nic niewarte, a przyjemnością jest lampka wina do posiłku".
Tłum. Lidia Rafa