Menu Region

Poseł Widacki stanął przed sądem

Poseł Widacki stanął przed sądem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Aktualności

IAR

Prześlij Drukuj
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces posła Jana Widackiego z Demokratycznego Koła Poselskiego. Poseł Widacki jest oskarżony o to, że jako adwokat nakłaniał świadków do fałszywych zeznań i utrudniał śledztwo w sprawie jednego z klientów.
Według akt oskarżenia, adwokat Jan Widacki przekonywał oskarżonego o zabójstwo recydywistę do złożenia zeznań korzystnych dla jednego z szefów mafii pruszkowskiej - Mirosława D., którego Jan Widacki bronił w procesie apelacyjnym.

Akt oskarżenia mówi także, że adwokat przekazywał nielegalną korespondencję jednemu ze swoich klientów, przebywającemu w areszcie. Ponadto Jan Widacki jest oskarżony o naciskanie na lobbystę Marka Dochnala, by nie obciążał przed sejmową komisją śledczą do spraw PKN Orlen Jana Kulczyka, ktorego Widacki reprezentował.


Oskarżony poseł nie przyznaje się do tych zarzutów. Przed sądem powiedział, że wszystkie zarzuty są oparte na fałszywych zeznaniach przestępców, którzy są w dyspozycji prokuratury. Ta z kolei, jego zdaniem, oskarżała go działając na zlecenie ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Jan Widacki przekonywał sąd, że oskarżenie go ma wyłącznie podstawy polityczne, a nie merytoryczne. Był bowiem wrogiem politycznym prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, którego decyzje kwestionował publicznie.

Jan Widacki podkreślał, że cały akt oskarżenia jest próbą skompromitowania go. Podkreślał, że było to już widoczne, gdy prokuratura szeroko informowała o stawianiu mu zarzutów, podczas gdy podobne wydarzenia nie miały takiej oprawy medialnej. Poseł Widacki przekonywał, że posiada informacje, o tym, że recydywista Sławomir R., który go obciążał, sam przyznał, że był do tego nakłaniany. Przestępca miał o tym powiedzieć dziennikarzom. W efekcie tego, w tygodniku "Nie" ukazał się cykl artykułów, z których wynikało, że Widacki był fałszywie oskarżony przez recydywistę skłanianego do składania fałszywych zeznań.

Jan Widacki odpierał także zarzuty wpływania na lobbystę Marka Dochnala. Parlamentarzysta powiedział, że nigdy nie instruował go na temat tego, co lobbysta ma mówić czy jak ma się zachować przed sejmową komisją śledczą. Odrzucił także oskarżenie o wynoszenie grypsów od jednego ze swoich klientów - Krzysztofa F., który nie miał prawa do prowadzenia żadnej korespondencji, bo był wówczas w areszcie.

Janowi Widackiemu grozi pięć lat więzienia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się