Menu Region

Śmierć, gaz i kamienie

Śmierć, gaz i kamienie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Kazimierz Sikorski

Prześlij Drukuj
Po tragicznej śmierci nastolatka, który został trafiony policyjną kulą w Atenach, przez Grecję przetoczyła się fala demonstracji i starć ze stróżami porządku.
Wszystko zaczęło się w sobotę o godz. 21, kiedy na ulicach Exarchii, centralnej dzielnicy Aten, pojawiła się grupka kilkudziesięciu młodych anarchistów. Policyjny patrol, który był w tym rejonie, bez porozumienia z szefostwem wezwał na pomoc drugą policyjną załogę. Doszło do starć młodych ludzi ze stróżami porządku.

Relacje o tym, co się stało później, są rozbieżne. Anarchiści twierdzą, że jeden z funkcjonariuszy cisnął w nich granatem z gazem, a drugi otworzył ogień z broni palnej. Policjanci uważają, że bronili się przed tłumem.

Podczas utarczki postrzelony został 15-latek. Zmarł w szpitalu. Kiedy informacja o dramacie dotarła do anarchistów, zamieszki wybuchły ze zdwojoną siłą.

Demonstranci nawoływali do ustąpienia premiera Kostasa Karamanlisa. Nie uspokoił atmosfery minister spraw wewnętrznych Prokopis Pawlopulos informujący, że w sprawie wypadku wszczęte zostanie dochodzenie. Do czasu wyjaśnienia sprawy zatrzymano w areszcie dwóch funkcjonariuszy interweniujących w centrum Aten. Minister wziął odpowiedzialność za incydent na siebie i sam podał się do dymisji. Premier Grecji jego rezygnacji nie przyjął.

Działania i komunikaty władz nie zmieniły sytuacji na ulicach. Zamieszki ogarniały kolejne greckie miasta. Walki z policją trwały całą noc nie tylko w Atenach, gdzie podpalono czteropiętrowy dom handlowy; przeniosły się do Salonik, Patras, Komotini, Ioanniny i na Kretę.

Młodzi ludzie ciskali kamieniami i butelkami z benzyną w siedziby banków, podpalali sklepy oraz samochody. "Wszystko jest pod kontrolą" - uspokajała policja. Informowano, że choć dochodzi do starć z demonstrantami, to nie ma już przypadków rabowania sklepów.

- Wydarzyło się coś najgorszego dla nas, zniszczono dekoracje sklepów, które tak starannie przygotowywaliśmy na święta - mówił załamany szkodami Vassilis Papadopoulos, właściciel jednego ze sklepów w centrum greckiej stolicy.

To najgwałtowniejsze zamieszki w Grecji po tych z 1985 r., które zapoczątkowały lata przemocy. Wtedy wśród protestujących byli poza anarchistami także zwykli mieszkańcy oburzeni falą kryminalnej przemocy. Ludzie wyrzucali policji, że zamiast ich bronić przed bandytami, nie reaguje na wezwania poszkodowanych.

Już kilka dni temu na ulicach Aten doszło do starć studentów z policją. Kilka tysięcy młodych ludzi protestowało przeciwko reformie systemu edukacji, która m.in. obcinała dotacje na naukę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się