Menu Region

Świat coraz bardziej lubi Polskę

Świat coraz bardziej lubi Polskę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Agaton Koziński

Prześlij Drukuj
Szczyt klimatyczny w Poznaniu i rocznica Nobla Wałęsy w Gdańsku to najlepsza z możliwych promocja naszego kraju - mówi "Polsce" Mirosław A. Boruc, prezes Instytutu Marki Polskiej.
Na rocznicę pokojowego Nobla dla Wałęsy i szczyt klimatyczny w Poznaniu przyjeżdża mnóstwo znanych osób - chyba nigdy w historii Polski nie było u nas tylu osobistości w jednym czasie. Czemu nagle tak wszyscy przekonali się do nas?
Najkrótsza odpowiedź brzmi: wreszcie przekonali się, że jesteśmy normalni. Świat przestał o nas myśleć jak o kraju, gdzie na drogach jeżdżą wozy ciągnięte przez konie. A cały czas jesteśmy mało znani - więc obcokrajowcy przyjeżdżają, by zobaczyć, jak wygląda ten słynny kraj, który obalił komunizm.

W jaki sposób udało nam się zmienić wizerunek Polski za granicą?
Trudno tu mówić o konkretnym posunięciu. To efekt procesu zmiany Polski od rewolucji Solidarności. Bardzo nam pomogło wejście do Unii Europejskiej - bo w ten sposób świat otrzymał wyraźny sygnał, że spełniamy standardy obowiązujące na Zachodzie. Świetną robotę wykonali Polacy, którzy wyemigrowali do Wielkiej Brytanii. Tam pokazali się z jak najlepszej strony, dowiedli, że jesteśmy sympatycznym i kreatywnym narodem, który nie boi się ciężkiej pracy. Taka publiczna dyplomacja to najlepsza forma promocji za granicą.

A jaką reklamą dla Polski będą te dwa wielkie wydarzenia, które będą u nas miały miejsce?
Światła reflektorów będą skierowane na nas. Na szczyt klimatyczny przyjechało ok. 10 tys. osób z całego świata. Jeśli wszystko pójdzie dobrze i nie zanotujemy większych wpadek, to oni potem u siebie będą opowiadać o Polsce bardzo często. A proszę pamiętać, że nie przyjeżdżają zwykli turyści. Zdecydowana większość gości to bardzo wpływowe osoby, które kształtują sposób myślenia innych. Ich pozytywna opinia byłaby dla nas tym bardziej wartościowa.

Naprawdę Pan uważa, że zrobimy tak pozytywne wrażenie?
A dlaczego nie? Polska dziś broni się sama. Gdańsk i Poznań to piękne miasta, które trzymają światowe standardy. Polacy są dobrymi organizatorami, więc pobyt gości powinien przebiec bez większych zgrzytów. Jeśli do tego dołożymy naszą tradycyjną gościnność, to wszyscy będą oczarowani.

Jak możemy zepsuć tę idyllę?
Jedyne zagrożenie widzę w tym, co nazywamy polskim piekiełkiem. Rocznicą Nobla Wałęsy będą żyły media na całym świecie. Jeśli więc zaczniemy przy tej okazji odgrzewać nasze spory o rolę lidera Solidarności w historii, to w ten sposób zaszkodzimy naszemu wizerunkowi. Ostatnie zamieszanie wokół Edwarda Graczyka, mnożenie pytań, czy dawał on pieniądze "Bolkowi" czy nie, pojawiły się we wszystkich serwisach.

Czemu nie możemy toczyć tych dyskusji? Czy mamy postawić Wałęsie pomnik za życia?
Nie. Ale powinniśmy sami się szanować. A poza tym obcokrajowcy nie rozumieją kontekstu tych problemów, dla nich Wałęsa to symbol, a próby jego dyskredytowania mogą odebrać jako sygnał, że jednak wcale tacy normalni nie jesteśmy.

Dokładnie tak samo zostanie odebrany brak Lecha Kaczyńskiego na gdańskich uroczystościach. Bo skoro mogli przyjechać Nicolas Sarkozy czy Dalajlama, to czemu nie mógł prezydent Polski? Nikt nie zrozumie intencji - ale każdy się zdziwi. Na tym stracimy.

Dużo stracimy?
Nie - ale wyślemy sygnał, że jeszcze nie jesteśmy w 100 procentach normalni, w tym sensie, że jeszcze nie całkiem spełniamy zachodnie standardy. Ale na pewno zarobimy więcej plusów niż minusów.

Jak wykorzystać te plusy?
Mam nadzieję, że tymi dwoma imprezami przekraczamy pewną masę krytyczną. Udowadniamy, że jesteśmy w stanie sprostać najpoważniejszym nawet wymaganiom organizacyjnym, i od tej pory coraz częściej będziemy gościć poważne imprezy. A to bardzo ważne. Bowiem oprócz wydarzeń prestiżowych na świecie odbywa się mnóstwo różnego rodzaju spotkań organizowanych przez firmy. Zaczął nawet już funkcjonować termin: turystyka kongresowa.

Co on oznacza?
Chodzi tu o o ludzi, którzy jeżdżą po całym świecie na różnego rodzaju szkolenia czy sympozja. Tacy goście to najlepsi klienci. Wykształceni, dobrze sytuowani, zwykle nie oszczędzają na dietach. Tym bardziej, że za ich pobyt płaci firma. Wieczorami więc chętnie wydają pieniądze w restauracjach, klubach lub centrach handlowych. Do tego zachowują się kulturalnie, diametralnie inaczej niż młodzi Brytyjczycy, którzy ostatnio upodobali sobie krakowski Rynek. Po prostu ideał turysty. Każde państwo marzy, by ściągnąć ich do siebie.

Co więc powinniśmy robić, by przyciągnąć ich do nas jak najwięcej?
Nic specjalnego - po prostu musimy pogłębiać normalność. Coraz bardziej procentuje ciężka praca, którą wykonaliśmy w ostatnich latach. Proszę zwrócić uwagę, co nas niedługo czeka. W 2012 roku odbędą się u nas piłkarskie mistrzostwa Europy - nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak ważne to wydarzenie. Wcześniej Polska przez pół roku będzie przewodniczyć Unii Europejskiej. Odbędą się u nas co najmniej dwa szczyty, na które przyjadą wszyscy przywódcy krajów UE, dodatkowo odbędzie się u nas wiele kongresów niższego szczebla. To oznacza, że przyjadą do nas tysiące ludzi z całego świata. Jeśli wyjadą zadowoleni, to później przyjadą ich przyjaciele i znajomi zachęceni pozytywnymi opiniami. Taki rozgłos to najlepsza reklama - dużo lepsza niż tysiące reklamówek w CNN.

Jak więc dbać o ten rozgłos?
Po prostu kontynuujmy to, co robimy teraz. Dziś Rosja mówi, że Polska to dla niej duży problem. A skoro tak wielki kraj mówi o nas w kontekście poważnych spraw, to znaczy, że naprawdę jesteśmy ważni. Lepszej reklamy nie można mieć.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się