Menu Region

Koszykarze Prokomu znów nie sprostali Sienie

Koszykarze Prokomu znów nie sprostali Sienie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Adam Suska

Prześlij Drukuj
Czwartej porażki w szóstym meczu Euroligi doznali koszykarze Asseco Prokom.
Sopocianie na własnym parkiecie musieli uz- nać wyższość trzeciej drużyny Europy ubiegłego sezonu Mon- tepaschi Siena - 71:83. Mimo tej porażki, mistrzowie Polski zachowali szanse na awans do fazy Top 16 Euroligi. Zaliczani do faworytów rozgrywek goście ze Sieny bardzo poważnie potraktowali rewanżową konfrontację z mistrzami Polski. Przybyli dwa dni przed meczem i poprosili o możliwość odbycia dodatkowych treningów w Hali 100-lecia Sopotu. Ich respekt brał się z zaledwie 9-punktowej zaliczki z pierwszego spotkania oraz dobrej, szczególnie w obronie, postawy sopocian w poprzednich spotkaniach Euroligi.

Koszykarze Prokomu faworytami tego starcia nie byli i nie mieli w nim nic do stracenia.
- Trzeciego zwycięstwa szukać będziemy w każdym następnym meczu - zapowiedział trener sopockich koszykarzy. - Aby wygrać ze Sieną, nie wystarczy doskonale bronić. Musimy też wznieść się na wyżyny w grze ofensywnej - dodał Tomas Pacesas. Jego podopieczni rozpoczęli nerwowo, od strat Davida Lo- gana i Daniela Ewinga. Po pierwszej z nich Terrell Mcin- tyre rzucił za trzy punkty, ale Adam Hrycaniuk i Ronnie Burrel odpowiedzieli trafieniami spod kosza, które dodały pewności miejscowej drużynie.

Sopocianie dobrze bronili, lecz popełniali zbyt dużo błędów w ataku. Goście bezlitośnie wykorzystywali każdą okazję do kontrataku i po sześciu minutach Prokom przegrywał 6:13. Do końca kwarty sopo- cianie uciułali jeszcze trzy "oczka", nie tracąc przy tym żadnego. Na początku drugiej kwarty przewagę Sieny rzutami z dystansu powiększyli Rimantas Kaukenas i Henry Domercant.

Trener Pacesas, szukając optymalnego ustawienia, dokonywał częstych zmian, ale jego podopieczni grali w ataku zbyt statycznie, by odrobić straty. Rywale imponowali za to umiejętnością błyskawicznego przejścia z obrony do ataku. Szybciej operowali piłką, dzięki czemu mogli oddawać rzuty z lepiej przygotowanych pozycji. Na dużą przerwę sopo- cianie schodzili ze stratą 10 punktów (28:38).

W trzeciej kwarcie przyspieszyli, zaczęli nawet trafiać "za trzy" (Zamojski, Logan, Neso- vić), ale na przeszkodzie odrobienia strat stanął Mcintyre, który zdobył w tej kwarcie dla Sieny 12 punktów, trzy razy trafiając zza linii 6,25 m. Prokom ambitnie walczył do końca, lecz tym razem przeciwnicy byli za mocni. Czwartą kwartę gospodarze wygrali jedynym punktem, ale to było stanowczo za mało, by pokonać włoski zespół. W kolejnych spotkaniach mistrzowie Polski powalczą o awans we Francji z Nancy i na Łotwie z Żalgirisem Kowno.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się