Menu Region

Teraz jest czas na nabranie sił

Teraz jest czas na nabranie sił

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Hochstim

Prześlij Drukuj
Z Bogdanem Wentą, trenerem reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych, rozmawia w szwajcarskim St. Galen Paweł Hochstim
Pana zespół w sobotę awansował do mistrzostw świata, ale porażka w rewanżowym meczu ze Szwajcarią jest niespodzianką. Helweci w piłce ręcznej to przecież jednak druga liga europejska.
Zespół już jedzie na resztkach sił. Najważniejsze, że osiągnęliśmy cel i nie było żadnych kontuzji. Zawodnicy są przemęczeni po ciężkim turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk, gdzie musieliśmy rozegrać trzy bardzo trudne mecze.
Ten turniej kosztował nas bardzo wiele sił, a dodatkowo gracze narzekają na urazy. Karol Bielecki ma problem ze ścięgnem Achillesa, a Marcin Lijewski narzeka na przeciążone kolano. Teraz mają jedenaście dni, by dojść do siebie, a później zaczynamy przygotowania do Pekinu. Najpierw trochę delikatnie, bardziej urlopowo, ale później będziemy ćwiczyć już na poważnie.

Wiadomo, że igrzyska są w tym roku najważniejsze. Jak będą wyglądały przygotowania do pekińskiej imprezy?
Rozpoczynamy 27 czerwca, więc będziemy mieli cztery tygodnie poważnych treningów. Mamy zaplanowane dwa mecze w Chorwacji i chcemy zagrać też z Niemcami, mistrzami świata, bo z nimi w igrzyskach możemy spotkać się najwcześniej w II rundzie. Jako wicemistrzowie świata też byliśmy rozstawieni. Szukam jeszcze jednego sparingpartnera. Bezpośrednio przed igrzyskami planuję pobyt zespołu w Japonii lub Korei Południowej, by się dobrze zaaklimatyzować, a jednocześnie nie siedzieć za długo w wiosce olimpijskiej, bo to jest męczące. Tam też planuję kolejne gry kontrolne, ale nie wiem jeszcze, z kim.

Jest coś, co niepokoi Pana po porażce ze Szwajcarami?
Nie można sobie pozwolić na sytuację, by dawać przeciwnikowi nadzieję. Mieliśmy kilka czystych sytuacji bramkowych, ale ich nie wykorzystaliśmy. Zwłaszcza celowali w tym moi skrzydłowi. Później, na szczęście, zlikwidowaliśmy nadzieje Szwajcarów, którzy chcieli już tylko wygrać mecz, ale przestali za to myśleć o odrobieniu strat z Kielc. Dla mnie najważniejsze jest jednak, że nie ma następnych urazów. W drużynie czuć już rywalizację o miejsce na igrzyskach. Każdy marzy o tym, by pojechać do Pekinu.

A Pan doszedł już do siebie po groźnym wypadku samochodowym, jaki miał Pan po meczu ze Szwajcarią w Kielcach?
To była kolizja. Nikomu nic się nie stało: ani mnie, ani pasażerom mojego samochodu, ani też kierowcy drugiego. Zniszczone są tylko samochody. To była bardzo nieprzyjemna sytuacja, która, mam nadzieję, nigdy już mi się nie zdarzy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się