Menu Region

Pośpiech w Brukseli byłby błędem

Pośpiech w Brukseli byłby błędem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Charles King

Prześlij Drukuj
Sojusz północnoatlantycki straci sens, jeśli zbyt szybko powiększy się o nowych, nieprzygotowanych członków - pisze Charles King, publicysta "The Washington Post"
Przywódcy polityczni Stanów Zjednoczonych i Europy zmierzają drogą prowadzącą do tego, że Gruzja stanie się wschodnią granicą NATO. Nie powinni się jednak spieszyć, bo inaczej najskuteczniejszy sojusz wojskowy na świecie stanie się bezużyteczny.

Dla przywódców z Kijowa i Tbilisi podstawową korzyścią z członkostwa jest artykuł piąty Traktatu północnoatlantyckiego, dokumentu założycielskiego z 1949 r.
Zgodnie z tym artykułem "zbrojny atak na jednego lub więcej" sojuszników w Europie lub Ameryce Północnej jest uważany za atak na wszystkich. Na razie NATO powołało się na ten zapis tylko raz: po zamachach z 11 września 2001 r. samoloty z kilkunastu krajów przymierza latały nad wschodnimi Stanami Zjednoczonymi, pomagając w ochronie bezpieczeństwa i zbieraniu danych wywiadowczych.

Ani dla Ukrainy, ani dla Gruzji nie przewiduje się szybkiej akcesji. Spór idzie o to, czy uruchomić "plan działań na rzecz członkostwa" (MAP), wyznaczający konkretne warunki, które Kijów i Tbilisi musiałyby spełnić przed przystąpieniem do formalnych negocjacji. Krajom, które przystąpiły do NATO po upadku komunizmu - Polsce, Rumunii, Litwie czy Estonii - wyznaczono rygorystyczne kryteria.

Każdy musiał wykazać, że przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa całego sojuszu, a nie tylko schroni się pod parasolem artykułu piątego. Metoda ta przyniosła znakomite rezultaty: historyczny traktat pokojowy między Rumunią i Węgrami, lepsza ochrona praw mniejszości w państwach bałtyckich, zwiększenie cywilnej kontroli nad armią w Polsce.

Sojusze wojskowe są najpoważniejszymi zobowiązaniami międzynarodowymi, jakie mogą wziąć na siebie państwa. NATO powinno zażądać od Kijowa i Tbilisi realnych postępów, zanim przyzna im MAP lub w inny sposób podniesie stosunki na wyższy szczebel.

W ciągu minionych 15 lat Gruzja trzykrotnie użyła siły wojskowej na dużą skalę przeciwko własnym obywatelom, nie ma niezależnych mediów elektronicznych o zasięgu ogólnokrajowym, ani razu nie zmieniła głowy państwa w wyniku normalnie przebiegających wyborów i prawie jedna piąta jej terytorium znajduje się pod kontrolą secesjonistów.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się