Menu Region

Na szczycie wytykają nas palcami

Na szczycie wytykają nas palcami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Anna Gwozdowska

Prześlij Drukuj
Nie musimy gonić Zachodu, powielając jego dotychczasowy styl życia. Nauczmy się oszczędniej korzystać ze źródeł energii - mówi dr inż. Zbigniew Karaczun, uczestnik szczytu klimatycznego w Poznaniu
Mamy grudzień, a za oknem śniegu ani śladu. Ekolodzy mówią, że to skutek globalnego ocieplenia, które powoduje działalność człowieka. Czy na pewno mają rację?
Po publikacji najnowszego raportu IPCC [Międzyrządowy Zespół ds. Badań Klimatu-red.] nikt nie ma już wątpliwości, że zmiany klimatu są spowodowane przez człowieka.

W raporcie jest jednak mowa o 90-, a nie 100-procentowym prawdopodobieństwie teorii globalnego ocieplenia...

Stuprocentowej pewności nie uzyskamy zapewne nigdy, ale już 90 proc. wystarczy, żeby wszystkie kraje zaczęły chronić klimat.

Jakie są dowody naukowe na potwierdzenie tej teorii?
Czerpiemy je z tzw. długookresowych badań stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze. Badamy związek wartości tego stężenia ze średnią temperaturą ziemi. Posługujemy się także danymi pochodzącymi z wierceń skorupy lodowej w Arktyce. Obserwujemy także zachowanie oceanów i lodowców na całym świecie.

Czy 200 lat, a tak długo są prowadzone pomiary meteorologiczne, to wystarczający czas, aby oskarżać człowieka o spowodowanie globalnego ocieplenia?

Największą wagę przywiązujemy do badań długoterminowych w lodzie. One pokazują, że od kilkuset tysięcy lat nigdy w atmosferze nie było więcej niż 300 ppm [cząstek na milion - red.] CO2. W tej chwili to stężenie wzrosło do 380 ppm, a badania z początku XX wieku wykazywały, że wynosiło ono 270 ppm. Coroczny przyrost stężenia tego gazu wynosi obecnie około 2ppm. Widać więc, że coś z tą atmosferą się dzieje.

380 ppm to rzeczywiście niebezpiecznie dużo?
Ilość gazów cieplarnianych produkowana przez człowieka jest stosunkowo niewielka w porównaniu z CO2 powstającym w sposób naturalny. Problem polega jednak na tym, że nie ma naturalnych mechanizmów wychwytywania z atmosfery gazów produkowanych przez człowieka. Dlatego odkładają się w atmosferze. A to w konsekwencji powoduje wzrost temperatury ziemi.

Naukowcy są więc pewni, że ograniczając emisję dwutlenku węgla do atmosfery, zahamujemy wzrost temperatury ziemi?
I ustabilizujemy skład atmosfery. Nie można dopuścić do tego, żeby w atmosferze zbierały się coraz większe ilości gazów cieplarnianych. Ale żeby tego dokonać, musimy w połowie wieku o 60-80 proc. zredukować emisję gazów cieplarnianych.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się