Szyfr za trudny nawet dla ABW

    Szyfr za trudny nawet dla ABW

    Marcin Banasik

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Brunon Kwiecień prawie od 3 lat przebywa w areszcie. Proces przeciwko niemu dobiega już końca
    1/2
    przejdź do galerii

    Brunon Kwiecień prawie od 3 lat przebywa w areszcie. Proces przeciwko niemu dobiega już końca ©fot. Adam Wojnar

    Proces. Ktoś wysłał do Brunona Kwietnia tajemniczy list. Czy to poważna sprawa, żart, a może prowokacja specsłużb?
    Ciąg liter i cyfr. Taką formę ma tajemniczy list wysłany do Brunona Kwietnia, oskarżonego o przygotowywanie zamachu na Sejm. Od niemal 3 lat mężczyzna przebywa w krakowskim areszcie.

    Podejrzana korespondencja nie trafiła jednak do adresata, lecz do sądu, który zlecił Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozszyfrowanie jej treści. Kryptolodzy nie potrafili jednak odczytać, co niedoszłemu zamachowcy chciał przekazać autor listu. Sprawę być może wyjaśni przesłuchanie tego ostatniego, które zaplanował już sąd.

    Będzie to możliwe, bo co ciekawe, na kopercie listu wysłanego do aresztu widniało imię i nazwisko nadawcy. - Z akt wynika jednak, że osoba ta nie przyznaje się do napisania i wysłania tej korespondencji. Twierdzi, że ktoś z zemsty chciał wrobić ją w aferę z Brunonem Kwietniem - mówi aplikantka adwokacka Kamila Czajkowska, jedna z trojga broniących oskarżonego.

    Z kolei Brunon Kwiecień na ostatniej rozprawie zapewniał, że nie zna nadawcy listu i nie wie, jaki jest klucz do odczytania zaszyfrowanej treści. Powiedział także, że list może być formą prowokacji ze strony służb specjalnych.

    Swoją teorię na temat pochodzenia tajemniczego listu ma także inny obrońca niedoszłego zamachowca, mec. Maciej Burda. - Moim zdaniem jeden z sympatyków Brunona Kwietnia zażartował z ABW, po czym znajdował radość w tym, że specjaliści głowili się nad bezsensownym zapisem - twierdzi.

    W procesie oskarżonego sąd przesłuchał już prawie wszystkich świadków. Wśród nich byli m.in. studenci, którzy zdaniem śledczych mieli być namawiani przez Kwietnia do udziału w zamachu. Ponadto w sądzie zeznawali m.in. znajomi oskarżonego, eksperci od pojazdów wojskowych, balistyki, materiałów wybuchowych oraz miłośnicy militariów.

    W trakcie trwania tego procesu prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa Julity K., teściowej Kwietnia, której zwłoki znaleziono w lesie w okolicach Ojcowa. Śledczy mieli kilka hipotez, m.in. taką, że w śmierć kobiety zamieszany był członek jej najbliższej rodziny. Zebrane w toku śledztwa dowody nie wystarczyły jednak do postawienia komukolwiek zarzutu zabójstwa.

    Brunon Kwiecień, doktor chemii i były już pracownik Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, został zatrzymany w listopadzie 2012 r. Usłyszał dziewięć zarzutów. Oprócz planowania zamachu na Sejm śledczy przypisują mu m.in. nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych czy nakłanianie innych osób do przeprowadzania zamachu. Zdaniem prokuratury naukowiec planował wypełnić wojskowy pojazd typu SKOT kilkoma tonami materiałów wybuchowych, wjechać nim w budynek parlamentu, doprowadzając do wybuchu.

    Działalność Brunona Kwietnia, zdaniem prokuratorów, miała charakter terrorystyczny. Grozi mu 15 lat więzienia.

    marcin.banasik@dziennik.krakow.pl

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo