Obama ostrzega przed zmianami klimatu. "Dwie miejscowości na...

    Obama ostrzega przed zmianami klimatu. "Dwie miejscowości na Alasce są w stanie ciągłego zagrożenia"

    Aleksandra Gersz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Amerykański prezydent Barack Obama zaapelował do światowych liderów o poparcie jego planu dotyczącego zmniejszenia emisji dwutlenku węgla. Międzynarodowy szczyt poświęcony walce ze zmianami klimatycznymi odbędzie się w grudniu, w Paryżu. Przywódca USA obecnie przebywa na Alasce, gdzie m.in., jako pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych, odwiedzi koło podbiegunowe.
    Obama wezwał do wspólnego naprawiania klimatu podczas konferencji GLACIER poświęconej Arktyce. Międzynarodowe spotkanie ministrów zagranicznych krajów, które interesują się losem tych północnych obszarów, odbyło się w Anchorage na Alasce - najbardziej wysuniętym na północ stanie USA. Podczas swojego wystąpienia prezydent USA poruszył temat zmian klimatycznych, które dotykają m.in. arktycznych lodowców, których topnienie powoduje wzrost poziomu mórz na świecie.


    Zdaniem Obamy, światowe mocarstwa, w tym Stany Zjednoczone, nie robią wystarczająco wiele, aby przeciwdziałać globalnemu ociepleniu. - Nadszedł czas, aby zacząć ochraniać naszą planetę, póki nie jest za późno - mówił Obama na Alasce, dodając, że "ten moment jest już bardzo blisko". - To się dzieje naprawdę. (...) Gubernator Alaski powiedział mi, że dwie miejscowości [w stanie Alaska] są w stanie ciągłego zagrożenia. (...) Pomyślcie, jeśli inny kraj groziłby nam, że usunie z powierzchni ziemi amerykańskie miasto, zrobilibyśmy wszystko co w naszej mocy, aby się bronić. Zmiany klimatyczne to takie samo zagrożenie - mówił prezydent USA.

    Barack Obama podjął walkę ze zmianami klimatycznymi na początku sierpnia, kiedy ogłosił tzw. Clean Power Plan - projekt dotyczący walki Stanów Zjednoczonych z zanieczyszczeniami środowiska i zmianami klimatycznymi. Głównym punktem pomysłu - kontrowersyjnego m.in. dla części członków Kongresu i pracowników przemysłu energetycznego - jest zmniejszenie zużycia węgla i redukcja emisji gazów cieplarnianych aż o jedną trzecią w ciągu najbliższych 15 lat. USA są jednym z krajów, które emitują do atmosfery największą ilość szkodliwego dwutlenku węgla. Prezydent chce m.in., aby w Stanach Zjednoczonych wzrosła popularność odnawialnych źródeł energii, m.in. słońca i wiatru.

    Międzynarodowy szczyt poświęcony coraz gorszej kondycji klimatu na świecie odbędzie w grudniu, w Paryżu. Obama przy każdej okazji zabiega więc o wsparcie światowych liderów w tej trudnej walce.

    Obama spędzi na Alasce trzy dni. Jak podaje "The Telegraph", demokrata będzie pierwszym amerykańskim prezydentem, które odwiedzi tereny alaskańskie położone na kole podbiegunowym - w środę złoży on wizytę w mieście Kotzebue. Obama będzie także m.in. wspinał się na lodowiec Exit, który w ostatnich latach znacząco stopniał, oraz pojawi się w programie telewizyjnym prowadzonym przez popularnego podróżnika i miłośnika ekstremalnych przygód Beara Gryllsa. Przywódca USA zmienił także nazwę góry McKinley, która leży na Alasce. Największy szczyt Ameryki Północnej będzie się teraz nazywał Denali - to lokalna nazwę używana przez mieszkańców Alaski.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Obama i zmiany klimatu!

    Yersey (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Tak, tak! Niech się weźmie za swoich emitentów CO₂ i przeróżnych innych gazów i pyłów. Wtedy Chiny szybko przykryją świat czapką, bo nie będą mieć już na świecie innej, gospodarczej konkurencji. Bo...rozwiń całość

    Tak, tak! Niech się weźmie za swoich emitentów CO₂ i przeróżnych innych gazów i pyłów. Wtedy Chiny szybko przykryją świat czapką, bo nie będą mieć już na świecie innej, gospodarczej konkurencji. Bo wtedy gospodarkę amerykańską zabiją wysokie ceny. I jeżeli nawet nie przywożą niczego z Chin (co nie jest prawdą!), to świat niewiele (może oprócz broni) będzie u nich kupował. Ich eksport padnie! Nawet dla nas, z prowincjonalnej UE chińskie ceny są na tyle niskie, że eliminują nasze, krajowe firmy z rynku. To widzę już tą rozbieżność cenową w Stanach!

    Widzę, że on nie zdaje sobie sprawy z tego, ile energii z konwencjonalnych źródeł trzeba zużyć, aby wyprodukować te wszystkie ogniwa solarne i te wszystkie generatory wiatrowe. I jaka będzie przy i okazji emisja CO₂, pyłów i pary. Potem na krótko da jeszcze pracę gazownikom, nafciarzom, górnikom węgla i zatrudnionym w elektrowniach konwencjonalnych przy rozbiórkach budowli, instalacji, elektrowni, itp. A potem jak nie padną, wyśle ich "na zieloną trawkę"...

    Nie ma ten pan też pojęcia o funkcjonowaniu mechanizmów gospodarczych. Ani o tym na co stać zdesperowanych lobbystów. I oby się nie dowiedział przed końcem swojej drugiej kadencji! Życzę mu tego z całego serca.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo