Szkoda, że tego nie widzieliśmy...

    Szkoda, że tego nie widzieliśmy...

    Tomasz Jaroński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tomasz Jaroński

    Tomasz Jaroński

    Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego niż oglądanie mistrzostw świata w lekkoatletyce w telewizji. Jeden stadion, wszystko jak na talerzu. Polacy zdobywają medale, ale… aż chciałoby się zakrzyknąć (gdybym akurat komentował) "szkoda, że państwo tego nie widzieli!!!". Bo nie widziałem na żywo wszystkich młotów Fajdka, skoków tyczkarzy, rzutów Włodarczyk, Małachowskiego, prób Lićwinko. Nie z gapiostwa czy robienia sobie akurat drinka bądź herbaty, ale dlatego, że nie pokazali.
    Tomasz Jaroński

    Tomasz Jaroński

    Tłumaczyć nie muszę, że konkurencje techniczne mają to do siebie, że wciągają w miarę rozwoju rywalizacji, w dodatku z naszymi. Emocje rosną też wówczas, gdy rzut czy skok oddaje rywal biało-czerwonych. Nic z tego, emocje mieliśmy z powtórki. Trzeba być jednak, jak się okazuje, sprytnym. Eurosport ma tylko przekaz międzynarodowy, ale strącenia Lićwinko można było zobaczyć na stadionowym telebimie w czasie ślamazarnego biegu na 5 kilometrów, jest też Twitter, strona IAAF, włoska RAI, niemiecka ARD. Ale ja chcę oglądać po polsku w telewizorze, bo ma większy ekran niż komputer, wolę też w sumie oglądać, niż czytać.

    Dzwonię do Krzysztofa Wyrzykowskiego - Francuzi pokazują tyczkarzy, bo mają swego faworyta, Niemcy też nie gardzą dyskiem. Odpowiedź jest prosta. Oni wykupili, nazwijmy to, swoją ścieżkę. Nasza TVP oszczędziła. Podobno sprawozdawcy TVP zostali zrugani za komentarz poza obrazem z relacji z rzutu młotem panów, więc później gadali już tylko o tym, co widać. Współczuję im bardzo. Dowiedziałem się więc, że sztafeta Chińczyków biegnie w składzie MoSięSuUżan, co brzmi ładnie, ale niekoniecznie dla wielu z nas było akurat najważniejsze. Wolę Lićwinko i Małachowskiego.

    Inna sprawa, że realizacja wielu zawodów sportowych jest coraz gorsza. Mam wrażenie, pochodzące także z kolarstwa, że oszczędzanie jest powszechne. Wszędzie chyba pozwalniano realizatorów, którzy znają się na danej dyscyplinie. Chaos na ekranie dominuje. W modzie są gadające głowy z głowy, czyli o niczym. Przestano też dzielić obraz na przykład na dwie części albo dawać mały obrazek na górze, co jeszcze niedawno było powszednie. Całe więc szczęście, że w Vuelta a Espana Rafał Majka jeździ na czele i go widać. Choć w takiej Francji jest - jak donosi Krzysztof - dalej "Maźką" i zajmuje się głównie rozprowadzaniem Sagana.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo