Menu Region

W budżecie będzie mniej, niż zapowiada rząd

W budżecie będzie mniej, niż zapowiada rząd

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Domagała

Prześlij Drukuj
Z Ryszardem Petru, byłym ekonomistą Banku Światowego, rozmawia Maciej Domagała.
Czy plan rządu ochroni nas przed skutkami zapaści gospodarczej?
Znalazły się w nim wszystkie elementy, które powinny. Jednak diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach i w terminach. Od samego planu nikomu lepiej nie będzie. Ważne jest, żeby rządowe propozycje były jak najszybciej dostępne i żeby zostały wprowadzone w życie.

Co trzeba wprowadzić w pierwszej kolejności, co jest w projekcie najważniejsze?

Plan opiera się praktycznie na trzech elementach: uruchomieniu funduszy strukturalnych, utrzymaniu deficytu i ewentualne wsparciu banków.

W jaki sposób unijne fundusze strukturalne na inwestycje zatrzymają kryzys?
Nowe inwestycje z pieniędzy unijnych rozkręcają popyt wewnętrzny, podobnie jak obniżenie podatku VAT.

Zrobiły na Panu wrażenie te wszystkie duże liczby, które pojawiały się na konferencji - na przykład 91,3 mld zł na stabilizację gospodarki?
To raczej próba zsumowania wszystkich środków, których zwykle się nie uwzględnia w takich wyliczeniach. Gwarancje dla biznesu nie są wprost wydatkiem, natomiast jeśli chodzi o ubytek dochodów z tytułu niższego PIT-u, to on i tak był uwzględniony w wyliczeniach budżetowych na przyszły rok. Do tego plan uwzględnił wzrost unijnych funduszy strukturalnych, co jest raczej przesunięciem środków, a nie dołożeniem nowych. Widać, że te miliardy złotych to wyliczenie opierające się wydatkach, które nie do końca są wydatkami. Stąd ta suma nie robi na mnie dużego wrażenia.

Czy można zatrzymać kryzys bez dodatkowych środków? Jak ocenia Pan koszt podany przez premiera Donalda Tuska, czyli 1,710 mln zł mniej w budżecie?

To za mało. Założenia są zbyt optymistyczne. Moim zdaniem koszty będą mniej więcej na poziomie kilkunastu miliardów złotych.

Zapamiętamy niedzielę jako dzień, w którym uratowano polską gospodarkę, czy może nic wielkiego się nie stało?
Plan nie jest przełomowy, ale konieczny. To są zwykłe działania, które i tak trzeba było podjąć. Jeśli zostanie wprowadzony, to z całą pewnością będzie pomocny w nadchodzącym okresie.

A może obietnica działań jest po to, żebyśmy łatwiej przełknęli gorsze prognozy gospodarcze?

Obniżenie prognozy tempa wzrostu gospodarczego z 4,8 proc. do 3,7 proc. jest przecież częścią planu.

Z boku optymistyczny plan wygląda trochę jak kolorowa koperta, w której znajdują się złe wiadomości.
Plan nie służy tylko uspokajaniu. Wokół nas wszyscy sąsiedzi rewidują prognozy wzrostu, a Unia wprowadza nadzwyczajne rozwiązania. W związku z tym naturalne jest, że nasz rząd również przygotowuje swój plan.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się