Menu Region

Recepta na ratowanie słabnącej polskiej gospodarki

Recepta na ratowanie słabnącej polskiej gospodarki

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Joanna Pieńczykowska

Prześlij Drukuj
O tym, jak walczyć z bezrobociem, z ekonomistą z Ernst & Young Krzysztofem Rybińskim rozmawia Joanna Pieńczykowska.
GUS podał, że w trzecim kwartale produkt krajowy brutto wzrósł o 4,8 proc. To wciąż dobry wynik, chociaż potwierdza, że gospodarka bardzo szybko słabnie.
Ale to są już mocno historyczne dane. Sytuacja zmieniła się drastycznie w ostatnich tygodniach. Sygnały, jakie napływają z przedsiębiorstw, wskazują, że wyniki PKB z czwartego kwartału mogą być dla nas wręcz szokiem.

Jakiego tempa wzrostu gospodarczego należy zatem spodziewać się w 2009 r.?
Trudno dziś o precyzyjne prognozy, bo sytuacja zmienia się dynamicznie. Recesja na Zachodzie pogłębia się i niekorzystnie wpływa na sytuację naszych firm eksportowych. Sądzę, że prognozy wzrostu PKB na poziomie 3,5-4,5 proc.
w 2009 r., jakie zamierza przedstawić rząd w przyszłym tygodniu w korekcie założeń do budżetu, są w obecnej sytuacji mocno optymistyczne. Obawiam się, że grozi nam już spadek wzrostu PKB do 2-3 proc., a w czarnym scenariuszu
- nawet poniżej 2 proc.

Co wskazuje, że będzie to aż tak gwałtowne załamanie?
W danych GUS za trzeci kwartał widać gwałtowny spadek tempa wzrostu inwestycji dokonywanych przez firmy. Dynamika ta spadła do 3,5 proc., podczas gdy w pierwszej połowie roku była 15-procentowa. Oznacza to, że przedsiębiorcy bardzo pesymistycznie oceniają przyszłe perspektywy rozwoju. I dokonują cięć w wydatkach, by przetrwać najtrudniejszy okres.
Także dane o koniunkturze mówią o bardzo mocnym pogorszeniu się nastrojów przedsiębiorców, o silnym wzroście poziomu zapasów w firmach. Wiele spółek wstrzymuje produkcję.

Czy należy spodziewać się wzrostu bezrobocia?
Niewątpliwie tak, choć trudno przewidzieć, o ile stopa bezrobocia wzrośnie. Choćby dlatego że nie wiadomo, ile osób wróci z emigracji.
Sądzę jednak, że obecnych
8,8 proc. może ono wzrosnąć nawet
do 11-12 proc.

Jak rząd może powstrzymać niepokojący trend spadku inwestycji?
Pilnie potrzebne są programy, które pozwolą aktywować napływające unijne środki, by nie leżały one bezczynnie na kontach NBP, a mogły być szybko spożytkowane przez firmy. Bardziej trzeba zaangażować Bank Gospodarstwa Krajowego, by przedsiębiorcy mogli łatwiej uzyskiwać pieniądze na inwestycje. Niezbędne jest wprowadzenie ulg inwestycyjnych dla firm.

A jak łagodzić skutki wzrostu bezrobocia?
Zalecałbym powrót do starego Keynesowskiego pomysłu zwiększenia nakładów na roboty publiczne. Trzeba zatrudnić bezrobotnych do budowy dróg, stadionów, sieci telekomunikacyjnych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się