Menu Region

Jak prezydent i premier na wyścigi podbijają świat

Jak prezydent i premier na wyścigi podbijają świat

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Świetlik

Prześlij Drukuj
Premier był już w Azji, a więc prezydent też tam jedzie. Najważniejsi polscy politycy podzielili się strefami wpływów na świecie.
W niedzielę Lech Kaczyński wyrusza w jedną ze swoich najdłuższych podróży zagranicznych. Mongolia, Korea Płd. i Japonia to cele wizyty, a także odpowiedź na podróż Donalda Tuska do Chin przed kilkoma tygodniami.

Premier i prezydent zaczęli bowiem konkurować ze sobą niczym szesnastowieczne mocarstwa morskie. Kolejne wizyty zagraniczne to zaznaczanie swojego terytorium. Choć obszarów spornych nie brakuje, to mapę dominiów jednego i drugiego polityka można już narysować.

Donald Tusk króluje dziś przede wszystkim w Niemczech, Wielkiej Brytanii i od niedawna w Chinach. Także jeśli relacje z Rosją do kogoś mają należeć, to raczej do Donalda Tuska, którego rządowi udało się znieść zakaz importu polskiego mięsa do tego kraju.

- Domeną Lecha Kaczyńskiego są przede wszystkim kraje, w których z elitami da się dogadać po polsku - żartuje jeden z dyplomatów. I faktycznie: oprócz Gruzji to przede wszystkim kraje bałtyckie i wciąż Ukraina, choć o nią obaj politycy toczą wojnę, gdzie sojusznikiem Kaczyńskiego jest prezydent Juszczenko, a premier podkreślał niedawno swoje dobre relacje z Julią Tymoszenko.

Terenem wojny pomiędzy naszymi politykami jest właściwie każde z państw. Ale najważniejsze z nich to dziś oczywiście USA. Wraz ze zwycięstwem Baracka Obamy zwiększają się tam szanse naszego szefa MSZ. Odejdą bowiem amerykańscy politycy, którzy mieli bardzo dobre relacje z Pałacem Prezydenckim i byłą minister Anną Fotygą. Tacy choćby jak Condoleezza Rice.

Metody wojny są powszechnie znane: awantury o to, kto poleci, z jaką ochroną, wzajemne zarzuty o złe reprezentowanie Polski za granicą, o uległość bądź awanturnictwo.

Oczywiście mieszkańcy krain, o które nasi dwaj najważniejsi mężowie stanu toczą zażarte boje, o tym nie wiedzą. To podbój obliczony głównie na potrzeby wewnętrznej polskiej polityki. Na to, żeby pokazać rywalowi i wyborcom, kto jest ważniejszy.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się