Menu Region

Anna Gwozdowska: To są czasy zabójców

Anna Gwozdowska: To są czasy zabójców

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dziennikarka działu opinie "Polski"

Prześlij Drukuj
Współcześni terroryści nie znają litości, ani ideałów, dla nich liczy się jedynie chęć mordu i chaos - to słowa francuskiego filozofa André Glucksmanna, którego tekst zamieściliśmy na naszych łamach tydzień temu. Nie przypuszczaliśmy, że kilka dni później, w Bombaju, znów zginą setki niewinnych ludzi.
Świadkowie rzezi opowiadają, że napastnicy strzelali na oślep, jakby bez celu.

Mordercy z Nowego Jorku, Madrytu i Bombaju wywołali nową wojnę, w której nie obowiązują żadne reguły i zabija się wyłącznie niewinnych. A jeszcze na początku ubiegłego wieku terrorysta mógł się kojarzyć z kimś takim jak młody Piłsudski podkładający bombę pod pociąg.

Przemoc miała wtedy wymusić realizację jakichś celów, była działaniem w imię dobrej sprawy. Ktoś powie - polska partyzantka, zamachy bombowe, wyroki na esesmanach to też był swoisty terroryzm. Tylko że dla walki z ukrycia, bez munduru, nie było wtedy alternatywy. Ilekroć jednak tworzyła się w historii regularna armia, Polacy się do niej garnęli.

Jeśli ataki z Bombaju to kolejny etap kulturowej wojny, to jakże inną przybrała postać w porównaniu z czasami rekonkwisty. W 1212 pod Naves de Tolosa wykuwały się rycerskie tradycje Zachodu, a po stronie Maurów stawali potomkowie prawego Saladyna.

Spadkobiercy tradycji rycerskiej spotkali się także 30 listopada 1808 na przełęczy Somosierra w Sierra de Guadarrama. Brawurowa szarża polskich szwoleżerów otworzyła wtedy wojskom Napoleona drogę na Madryt. Hiszpanie pamiętają o Polakach do dziś. Na szczycie przełęczy, w małej kaplicy-pustelni, widnieją liczne ślady ich nieukrywanego podziwu.

Na ścianie kaplicy wisi granitowa tablica poświęcona hiszpańskim i... polskim bohaterom. W oknie witraż wyobrażający szwoleżera i hiszpańskiego artylerzystę. Pokonani potrafili docenić męstwo najeźdźców.

Pod Somosierrą spotkali się bowiem twarzą w twarz potomkowie rycerzy spod Wiednia i Naves de Tolosa. Niestety zabójcy z Bombaju nie mają nic wspólnego ze szlachetnym Saladynem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się