Susana Mrożek: Sławomir był najważniejszy

    Susana Mrożek: Sławomir był najważniejszy

    Jolanta Ciosek

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Znani seniorzy. Susana Mrożek wspomina jak z miłości nauczyła się robić schabowe, kisić kapustę i kleić pierogi.
    Ludzie, przyjaźnie i poczucie zaakceptowania mnie pozwoliły mi pokochać Kraków - mówi Susana, Meksykanka

    Ludzie, przyjaźnie i poczucie zaakceptowania mnie pozwoliły mi pokochać Kraków - mówi Susana, Meksykanka ©fot. Andrzej Banaś

    W Krakowie byliśmy szczęśliwi, dobrze nam się tu mieszkało. Kochałam to miasto i mam wrażenie, że jakaś jego część i mnie pokochała, bo miałam w Krakowie i nadal mam wielu przyjaciół. Ale początki nie były łatwe. Kiedy przyjechaliśmy z zielonego Meksyku do szarego wówczas, wręcz czarnego Krakowa, kiedy duży dom w Epifanii zamieniliśmy na mieszkanie na Sebastiana, kiedy meksykańskie słońce straciliśmy, a pod Wawelem wciąż było mokro, ciemno i zimno - przeżywałam szok.

    Ale ludzie, przyjaźnie i poczucie zaakceptowania mnie pozwoliły mi pokochać Kraków. A do tego zajęłam się własnymi biznesami, bo przecież oprócz restauracji Casa Susana był jeszcze Wenzel i Słodki Wenzel.
    Te miejsca odniosły duży sukces. Tylko na Poselskiej nie powiodło się: kuchnia polska i węgierska splajtowały po roku - opowiadała mi Susana Osorio-Mrożek podczas jednej z naszych przemiłych rozmów.

    Drobna, wręcz filigranowa o smagłej cerze, z burzą czarnych włosów, roześmiana. Z jej twarzy bije życzliwość dla ludzi. I taka właśnie, życzliwa, pomocna innym jest Susana Mrożek, Meksykanka mówiąca łamaną polszczyzną, w ustach której zdanie "Sławomira to jest bardzo dobra aktor" brzmi niezwykle czule. Bo wdowa po Sławomirze Mrożku, wybitnym pisarzu i rysowniku nigdy nie kryła swej wielkiej miłości do męża i do teatru.

    Kariera na kołku
    - Ze strony matki płynie we mnie krew hiszpańska i francuska, a ze strony ojca hiszpańska i od Indian Zapoteków. Moja prababka ze strony ojca była Indianką Zapoteka, a mój prapradziad ze strony matki był hiszpańskim Żydem Marrano. Babka jest z Bilbao, a pradziadek z Normandii… A od wielu lat ostatnim składnikiem tej fantastycznej kompozycji jest polski mąż - mówiła mi ze śmiechem Susana.

    Jej ojciec był inżynierem i pracował przy wydobyciu ropy naftowej, matka była bakteriologiem. Susana studiowała historię na uniwersytecie w Meksyku i archeologię na uniwersytecie w Veracruz, w jej rodzinnym mieście. Przez wiele lat była aktorką, później reżyserką. I właśnie za sprawą teatru poznała Sławomira Mrożka.

    - Był rok 1979, Sławomir miał już na swoim koncie m.in. "Tango" i "Emigrantów". Ten ostatni dramat wystawiał nasz teatr Milan w Mexico City. Byłam jedną z nielicznych osób w zespole, która znała język angielski, więc siłą rzeczy byłam tłumaczką. Jednocześnie byłam przy tym spektaklu asystentką. "Emigrantów" zagraliśmy ponad 200 razy, cieszyli się wielką popularnością i z tej okazji zaprosiliśmy Mrożka do naszego teatru.

    Widziałam, że spodobałam się Sławomirowi. Pomyślałam: takiemu młodemu, inteligentnemu, ho, ho, nie jest źle. I tak to się zaczęło. Po kilku latach byliśmy już małżeństwem. Byliśmy razem osiem lat, a w roku 1987 wzięliśmy ślub w Paryżu. Ja miałam już za sobą małżeństwo, Sławomir był wdowcem. I białej sukni nie było. Od tej pory zaczęło się nasze wędrownicze życie, kilkanaście razy zmienialiśmy miejsce zamieszkania. A ja wiedziałam, że odkąd zwiążę się ze Sławomirem Mrożkiem, to od tej pory muszę zawiesić karierę na kołku - wspominała Susana.

    Logika codzienności
    Kiedy siedziałyśmy w pustej, zacisznej kawiarni, atmosfera sprzyjała refleksjom. - Wierzę w miłość, która jest cudem. I w przypadek, który potrafi zmienić całkowicie nasze życie. Wierzę w coś, co nazywam logiką codzienności. Byłam przez 10 lat związana z teatrem meksykańskim; mogłam wyobrazić sobie, że kiedyś być może poznam Sławomira Mrożka, którego sztuki grane są na całym świecie. W najśmielszych snach nie mogłam jednak przypuszczać, że odnajdę w nim mężczyznę mojego życia - usłyszałam z ust aktorki.

    Czytała sztuki męża, była ich pierwszym recenzentem, a od czasu choroby pisarza pomagała mu w pracy przy komputerze, załatwiała tysiące spraw. Od czasu do czasu wyjeżdżała do Meksyku, odwiedzić rodzinę. A poza tym prowadziła swoje biznesy i zajmowała się sprawami kulinarnymi w sensie profesjonalnym, a konkretnie wydawniczym. Ta pasja zajmuje jej dziś jeszcze więcej czasu.

    Zamknięte drzwi
    Po śmierci Sławomira Mrożka postanowiła opuścić Niceę, gdzie państwo Mrożkowie mieszkali przez ostatnie lata. Wspomnienia były zbyt bolesne. Zamknęła drzwi z przeszłością i otworzyła te, którym na imię "przyszłość". Wyjechała do bliższej jej kulturowo i językowo Barcelony, gdzie ma zamiar otworzyć własną restaurację.

    - Widzisz, życie ze Sławomirem jest niezwykle interesujące, wręcz frapujące, ale też nie jest łatwe. Szczególnie od czasu jego choroby, gdy stracił zdolność mówienia. Jak wiadomo, afazja powoduje duże spustoszenie w organizmie, ogranicza sprawność człowieka. Rehabilitacja, a przy tym nasze liczne wyjazdy - to wszystko jest bardzo absorbujące. Czuję się bardzo Sławomirowi potrzebna, ale też i on jest dla mnie najważniejszy - mówiła mi Susana na kilka miesięcy przed śmiercią męża.
    Potem, ilekroć o nim rozmawiałyśmy, widziałam łzy w jej oczach.

    - Teatr wyprzedziła kuchnia, gastronomia i wszystko, co z tym się wiąże. Gotowanie też jest rodzajem sztuki, wymaga wielu talentów. Podczas kucharzenia, jeśli chcesz przyrządzić naprawdę świetne danie, adrenalina bije jak na scenie. Na scenie musisz wiedzieć, kiedy zrobić pauzę. W kuchni też musisz wiedzieć, w którym momencie zdjąć sos z ognia, żeby wydobyć jego najwłaściwszy smak. Kuchnia, sztuka gotowania to piękna rzecz. Teatr to już przeszłość, zamknięty rozdział w moim życiu - mówiła z pasją Susana, która jak mało kto potrafi smakowicie opowiadać o kuchni.

    Konfitury z Epifanii
    Po raz ostatni widziałyśmy się podczas promocji książki Susany "Meksyk od kuchni. Od Azteków do Adelity". Opowieściom kulinarnym nie było końca.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    Sławomir Mrożek

    Jacek Ciszewski

    Zgłoś naruszenie treści

    http://fraktalla.com/ksiazka/Mrozek-Slawomir/Krotkie-ale-cale-historie,53510500153KS
    Tu można zobaczyć jedną z książek Mrożka

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo