Mimo zamieszania, jakie powstało tuż po ostrzale, Lech Kaczyński nie zapomniał zabrać z limuzyny swojej komórki (© REUTERS)
Artur Grabarczyk
2008-11-25 23:00:54, aktualizacja: 2008-11-28 11:35:30
Prezydent jest tak przywiązany do swej Nokii 6310, że nawet w czasie ostrzału w Gruzji nie puścił jej z rąk.
Można z niej dzwonić, wysyłać SMS-y, ewentualnie zagrać w węża. I to właściwie wszystko, bo archaiczna Nokia 6310 ma niewiele funkcji. Ale jej zaletą jest rekordowo trwała bateria - można jej nie ładować przez ponad tydzień i rozmawiać kilka godzin dziennie.
I chyba właśnie to zdecydowało, że prezydent Lech Kaczyński tak polubił ten telefon, że nie rozstaje się z nim od kilku lat i nie chce słyszeć o wymianie na nowszy model. - Prezydent nie jest gadżeciarzem, ale bardzo lubi długo rozmawiać przez komórkę, dlatego tak się przyzwyczaił do tego starego, ale niezawodnego modelu - mówi nam osoba z otoczenia Lecha Kaczyńskiego.
- To pomyłka, z tej strony prezydent - usłyszał ktoś, kto przypadkiem dzwonił na nokięI dodaje, że prezydent swojej nokii, która jest jego prywatnym telefonem, nigdy nie wyłącza i prawie zawsze ma przy sobie. - W wyjątkowych sytuacjach oddaje ją szefowi ochrony albo zostawia w sekretariacie i każe odbierać każde połączenie - opowiada urzędnik.
Za tym, że prywatny telefon komórkowy jest jedną z niewielu rzeczy, których prezydent lubi używać, przemawia fakt, że miał go przy sobie w czasie niedzielnego ostrzału w Gruzji. Zdjęcia, na których widać Lecha Kaczyńskiego ściskającego w dłoni charakterystyczną podłużną komórkę, obiegły cały świat.
Natychmiast skomentowali je internauci. "Zobaczcie, jakiego telefonu używa głowa państwa. Wstyd na cały świat" - szydził na forum Onetu mar(L)on. "Ale obciach" - wtórował mu Sandacz. Jednak głosy szyderstwa ze "starej cegły" prezydenta szybko wyparły opinie ludzi, którzy kiedykolwiek używali Nokii 6310. Ci gratulowali głowie państwa wyboru najlepszego telefonu na świecie.
Te zachwyty podzielają fachowcy. Redaktor naczelny miesięcznika "Twoja Komórka" Marcin Kwaśniak twierdzi, że prezydent jest właścicielem telefonu kultowego. - To jeden z najlepszych modeli wyprodukowanych przez Nokię, a nie zawaham się powiedzieć, że jeden z najlepszych modeli w ogóle - mówi Kwaśniak.
W organizowanym przez jego pismo plebiscycie Nokia 6310 została ogłoszona Telefonem dziesięciolecia. Co decyduje o tak ogromnej popularności telefonu, którego produkcję zakończono w 2004 r.? - Jest lekki, wygodny, prosty w obsłudze, dobrze leży, a przede wszystkim nie wysiada po trzech dniach jak większość nowocześniejszych modeli - mówi Kwaśnik.
I dodaje, że ludzi używających tego telefonu jest bardzo wielu i wciąż jest duży popyt na ten model. Dlatego kilkuletnie używane Nokie 6310 są wciąż dość drogie, trzeba za nie zapłacić 200-300 zł. A nieliczne fabrycznie nowe osiągają zawrotne ceny - za nieużywany egzemplarz wystawiony na Allegro trzeba zapłacić prawie 500 zł.
- Bez problemu znajdzie się ktoś, kto wyłoży taką sumę, te telefony potrafią osiągać cenę dwa razy większą - mówi właściciel portalu Infonokia.pl Michał Rogowicz. Jego zdaniem Nokia 6310 sporo mówi o jego właścicielu. - Ten telefon kupują ludzie, którzy cenią tradycję, nie gonią za nowinkami, ale lubią solidność - mówi Rogowicz. - Skoro pan prezydent od lat używa tego modelu, to znaczy, że komórkę wykorzystuje głównie do rozmów, a nie do zabawy czy rozrywki.
Ten opis doskonale pasuje do Lecha Kaczyńskiego. Człowiek z jego otoczenia zdradza nam, że prezydent komórki używa wyłącznie do rozmów. Na graniu w węża w wolnej chwili jeszcze nikt go nie przyłapał. - On nawet SMS-ów nie umie wysyłać, dlatego jeszcze bardziej zaawansowane gadżety jak aparat, kamera czy odtwarzacz plików MP3 są mu zdecydowanie zbędne - mówi współpracownik prezydenta.
- Ale rozmawia dużo. Numer prezydenckiej komórki, choć jest prywatna, ma wiele osób, a i prezydent w książce telefonicznej ma już mało miejsca (ten model mieści 500 numerów). - Znają go rodzina, znajomi, urzędnicy kancelarii, także tej Donalda Tuska - mówi nasz rozmówca.
Nie są to jednak rozmowy o najważniejszych sprawach państwowych, do takich prezydent ma służbową tajną komórkę szyfrującą rozmowy. Tej nie lubi nosić, zwykle ma ją ktoś z jego najbliższych.