Menu Region

Śmiertelne kłótnie w obozie francuskich socjalistów

Śmiertelne kłótnie w obozie francuskich socjalistów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Charles Bremner "The Times"

Prześlij Drukuj
Francuscy socjaliści próbują uratować partię przed rozpadem, ponieważ bliski remisu wynik wyborów szefa partii doprowadził do walki na noże między dwiema pretendentkami.
Rada krajowa głównej partii opozycyjnej zbierze się dziś, by zdecydować, czy zatwierdzić wynik głosowania, który dał 58-letniej Martine Aubry, burmistrz Lille i kandydatce starej gwardii, mikroskopijną przewagę (50,02 do 49,98 proc.) nad Ségolene Royal, uczestniczką ostatnich wyborów prezydenckich. 55-letnia Royal, charyzmatyczna bohaterka dla swoich zwolenników, ale budząca niechęć partyjnych weteranów, oskarża obóz Aubry o oszustwo i domaga się ponownego głosowania. Zagroziła odejściem z partii, jeśli jej żądanie nie zostanie spełnione.

Obie panie atakują się w telewizji, a w rozmowie telefonicznej Royal powiedziała do swojej rywalki: - Jesteś nienasycona, Martine.
Nie chcesz uznać mojego zwycięstwa. Władze partyjne były przerażone publicznym sporem, który wybuchł po przeliczeniu głosów. Aubry otrzymała ich zaledwie 42 więcej (na 136 tys.) od przeciwniczki. Margines zwycięstwa Aubry zmieniał się, kiedy regiony nadsyłały informacje o błędach w liczeniu głosów. Burmistrz Lille, która statecznym stylem bycia przypomina kanclerz Angelę Merkel, zachowała jednak przewagę kilkudziesięciu głosów. Ale "royaliści" oskarżają obóz rywalki o oszustwo wyborcze w Lille.

Socjalistyczny spektakl ze złośliwą satysfakcją oglądała Unia Ruchu Ludowego (UMP) prezydenta Sarkozy'ego. - Partia socjalistyczna to dom wariatów - powiedział Frédéric Lefebvre, rzecznik UMP. - Jest podzielona na dwa obozy, które się nie szanują, gorzej, nienawidzą się nawzajem. Zażarta walka po przywództwo jest jednym z objawów tego, że partia socjalistyczna nie zreformowała się po 1995 r., kiedy z pałacu prezydenckiego wyprowadził się ostatni zgłoszony przez nią kandydat François Mitterrand. Były socjalistyczny premier Michel Rocard porównał swoją partię do ciężko chorego pacjenta. - Cierpi na dwie choroby. Oprócz kryzysu przywództwa jest jeszcze odmowa przyjęcia do wiadomości, że społeczeństwo przystosowało się do wolnego rynku i nie możemy z rynkiem walczyć, lecz musimy go usprawniać.

- Ten drugi problem nie zniknie niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia wyborczego, ponieważ obie kandydatki odwoływały się do staroświeckich marksistowskich dogmatów, aby pozyskać głosy członków partii, którzy pragną jej powrotu do radykalnych lewicowych korzeni. Różnice programowe dotyczyły głównie sposobu zarządzania partią. Aubry chce zachować model sprawowania władzy przez partyjną nomenklaturę i mechanizmy kolektywnego podejmowania decyzji, a Royal proponuje przekształcenie ugrupowania w odwołującą się do szerokiego elektoratu partię ludową, która pomogłaby jej wygrać wybory prezydenckie w 2012 r. Niezależnie od tego, kto wygra, w partii prawdopodobnie zapanuje bezhołowie, ponieważ oba obozy darzą się nawzajem głęboką pogardą.

Tłum. TK

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się