Menu Region

Boruc wrócił do bramki i znowu narozrabiał

Boruc wrócił do bramki i znowu narozrabiał

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Artur Boruc nie daje o sobie zapomnieć mediom i kibicom. Szkoda tylko, że w taki sposób.
W ubiegłym tygodniu bramkarz Celticu Glasgow trafił na czołówki bulwarówek w Polsce i Szkocji, kiedy wyszło na jaw, że zamiast spędzać czas z żoną i synem (po to dostał urlop od trenera Gordona Strachana), popija piwo w towarzystwie tajemniczej nieznajomej. W sobotę Boruc znów narozrabiał, tym razem na boisku. Dokładnie w 15. minucie ligowego meczu Celticu z St. Mirren (wygranego 3:1), kiedy wybiegł z bramki, by zatrzymać akcję Craiga Dargo. Nie mogąc łapać piłki poza polem karnym, brutalnie zaatakował rywala i powalił go na ziemię.

Ku zdumieniu i złości piłkarzy St. Mirren Boruc otrzymał za to tylko żółtą kartkę. Sędzia uznał, że Polaka asekurowało jeszcze dwóch obrońców, dlatego nie można wyrzucić go z boiska. - Gdyby zrobił coś takiego zawodnik z pola, to na pewno dostałby czerwoną kartkę. Nie rozumiem decyzji arbitra - wściekał się po meczu trener St. Mirren Gus MacPherson.

Nie tylko on był podobnego zdania. "Boruc powalił Dargo 10 jardów przed linią pola karnego. Sam atak - nieważne, w którym miejscu wykonany - wyglądał wystarczająco bezmyślnie, by dać za niego czerwoną kartkę" - można przeczytać w niedzielę w szkockim wydaniu dziennika "The Sun". Gazeta cytuje również wypowiedź ojca Boruca (syn, tradycyjnie już, nie chciał rozmawiać z prasą). - Zachowuje się, jakby do jego życia zakradł się szatan - uważa Władysław Boruc.

- Sędzia nie popełnił błędu, Artur zasłużył na kartkę, ale z pewnością nie na czerwoną - bronił z kolei podopiecznego Gordon Strachan. Menedżer "The Bhoys" podkreślił również po raz kolejny, że nie zamierza karać Polaka za jego zakrapianą randkę. Zdaniem innego szkockiego dziennika - "Daily Record" - nie jest to jednak prawda. Gazeta twierdzi, że Strachan ma już dość wybryków swoich piłkarzy i z kilkoma planuje się niebawem rozstać. Na czarnej liście, obok Boruca, znalazł się również inny as Celticu Glasgow - Aiden McGeady. Pijany Irlandczyk został w zeszłym tygodniu pobity w jednym z lokali w Glasgow.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się