Menu Region

Przenikliwy ziąb nie zmusił piłkarzy, by biegali szybciej

Przenikliwy ziąb nie zmusił piłkarzy, by biegali szybciej

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Leszek Jaźwiecki

Prześlij Drukuj
Zmarznięci kibice w Wodzi-sławiu nie doczekali się w tym meczu bramek. W ciągu 90 minut oba zespoły stworzyły zaledwie kilka sytuacji bramkowych.
Najlepszej nie wykorzystał Sławomir Szary, który w 72. min trafił w słupek z rzutu karnego.
Mimo przenikliwego zimna kilku piłkarzy Arki wybiegło w koszulkach z krótkimi rękawkami. Nie zmusiło ich to jednak do szybszego biegania po boisku. Do ich poziomu dostroili się podopieczni Ryszarda Wieczorka i z murawy wiało po prostu nudą. Dopiero po półgodzinie gry trybuny nieco się ożywiły, kiedy bliski pokonania Adama Stachowiaka był Bartosz Ława. Gospodarze zrewanżowali się niecelnym strzałem Marcina Malinowskiego.

Znudzeni kibice wymyślili sobie niebezpieczną zabawę śnieżkami. Trafiony przez jednego z nich śnieżną kulką arbiter boczny zasygnalizował to sędziemu głównemu i zanosiło się, że spotkanie zostanie przerwane. Dopiero prośba Malinowskiego, kapitana Odry, uspokoiła kibiców, którzy zaczęli zachęcać piłkarzy do lepszej gry. Tym razem bez efektu.

Marcin Chmiest najlepszy okres w swojej karierze miał chyba, kiedy grał w Wodzisła-wiu. Przewodził liście strzelców i jego umiejętności dostrzegli wówczas wysłannicy portugalskiej Bragi. Wychowanek Grębałowianki Kraków nie potrafił jednak znaleźć tam sobie miejsca i wrócił do kraju. W sobotę przyjechał z Arką do Wodzisławia.

- Chciałbym przypomnieć się kibicom Odry, a najlepiej, gdyby udało mi się strzelić tu bramkę - snuł marzenia przed meczem napastnik Arki. Chmiest mógł wpisać się na listę strzelców kilka minut po przerwie, kiedy po podaniu Damiana Nawrocika wyszedł na czystą pozycję z bramkarzem Odry. Stachowiak zachował jednak zimną krew, wyczekał moment i pewnie złapał piłkę. - Już widziałem piłkę w siatce - kręcił z niezadowolenia głową napastnik gości.

Jeszcze większym pechowcem tego meczu okazał się obrońca Odry Sławomir Szary. W 71. min w sytuacji sam na sam z bramkarzem Arki znalazł się Maciej Małkowski. Próbujący ratować sytuację Michał Łabędzki sfaulował w polu karnym piłkarza Odry i sędzia bez wahania wskazał na jedenastkę. Obrońca gdyńskiego zespołu był jednak innego zdania i energicznie zaprotestował. Doszło nawet do szarpaniny w polu karnym Arki, podczas której pogubił się nieco arbiter z Warszawy.

Łabędzki ujrzał jedynie żółty kartonik, taki sam jak głośno protestujący, że powinien być czerwony Robert Moskal. - Rzut karny to loteria - przyznał po meczu Marcin Malinowski. Jeśli tak jest, to nie powinien w niej brać udziału Szary. Obrońca Odry, który do tej pory nie marnował jedenastek, tym razem trafił w słupek. To była jedyna okazja strzelecka gospodarzy, którzy nie oddali w ciągu całego meczu ani jednego celnego strzału! A ponieważ goście nie byli lepsi, w Wodzisławiu kibice nie oglądali bramek.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się