Nastolatki, które dostają karty rowerowe, nie są przygotowane do samodzielnego korzystania z dróg - alarmuje policja.
By zdobyć kartę rowerową, upoważniającą do jeżdżenia po drogach rowerem i motorowerem, uczniowie powinni odbyć szkolenie w miasteczku ruchu drogowego, zakończone praktycznym egzaminem i testem z wiedzy teoretycznej. Szkoły lekceważą ten obowiązek.
Policyjne statystyki są przerażające. W 2007 r. nieletni motorowerzyści byli sprawcami 1316 wypadków, w których zginęło 84 dzieci, a 1506 odniosło rany.
Posłowie z komisji infrastruktury chcą się przyjrzeć zasadom, na jakich są wydawane karty rowerowe. Zobowiązali minister Katarzynę Hall do przygotowania programu edukacji komunikacyjnej. - Czekamy na dokumenty w lipcu. Wydawanie kart rowerowych na dotychczasowych zasadach, a raczej przy ich braku, musi się skończyć - mówi wiceprzewodniczący komisji Janusz Piechociński (PSL).
Kartę rowerową może dostać dziecko, które skończyło 10 lat. Wiadomości o przepisach zdobywa na zajęciach z wychowania komunikacyjnego. Potem jest egzamin praktyczny. W wielu szkołach to fikcja.
Małgorzata Furmanek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 75 w Warszawie, przyznaje: - Dzieci otrzymujące kartę rowerową nie są właściwie przygotowane do uczestnictwa w ruchu drogowym.
Podobnie jest w SP nr 2 w Piotrkowie Trybunalskim. Dyrektor Barbara Brzezińska informuje, że uczniowie zapoznają się z przepisami drogowymi na lekcjach wychowania komunikacyjnego. - Na koniec roku jeden z uczniów przyprowadza rower. Dzieci robią slalom na boisku - opowiada dyrektor.
Dla porównania, kierowca, który chce zdobyć prawo jazdy na motocykl, musi zaliczyć 20 godzin jazd i zdać test - taki jak na samochód.
- Karta rowerowa to polski wynalazek - mówi Maria Dąbrowska-Loranc z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Instytutu Transportu Samochodowego. - W innych krajach taki dokument nie istnieje. Ale skoro u nas obowiązuje, to młodzież nie powinna go dostawać bez przygotowania.
- Skóra cierpnie, gdy widzę, jak dzieci śmigają na skuterkach między autami - mówi podinsp. Marek Kąkolewski z Biura Ruchu Drogowego KGP. I postuluje: - Może egzaminy powinny odbywać się w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego?
Ewa Biskupska, dyrektor Zespołu Szkół Integracyjnych w Skierniewicach, chce złożyć do władz oświatowych projekt odpłatnych kart motorowerowych. Takie rozwiązanie funkcjonuje już w Gdańsku.
Marlena Grzelak, dyrektor Zespołu Kształcenia Podstawowego i Gimnazjalnego nr 21, mówi: - U nas rodzice sami załatwiają dzieciom szkolenie, np. wykupując lekcje w szkołach nauki jazdy.