Uśmiech Głowackiego i Garguły

    Uśmiech Głowackiego i Garguły

    Marian Kmita, dyrektor Polsatu Sport

    Polska

    Polska

    Uśmiech Głowackiego i Garguły
    Tydzień po nadspodziewanie radosnej dla polskich fanów boksu gali w Newark nasz nowiuteńki mistrz świata Federacji WBO Krzysztof Głowacki udał się do Międzyzdrojów. Nie po to, by opalać w blasku sierpniowego słońca swoje mistrzowskie ciało, ale by wykonać konieczną na dzisiaj robotę wizerunkową. A wszystko przy okazji gali Babilon Promotion, macierzystej jednostki Głowackiego.
    Uśmiech Głowackiego i Garguły
    Co ciekawe, Tomasz Babiloński - właściciel grupy - choć do tej pory ewidentnie zaniedbał PR wokół Głowackiego, to doskonale rozumie, o co chodzi w marketingu sportowym. Przed sobotnią galą zadbał np. o to, aby karty wejściowe do pokojów najlepszego miejscowego Hotelu Amber miały taki oto napis: Babilon Promotion - The largest Polish Professional Boxing Group.

    Ciekawe, co na to panowie Wasilewski i Werner?
    Widowisko bokserskie pod szumnym międzynarodowym szyldem "Seaside Boxing Show" nie tylko stało się pretekstem do publicznego podziękowania "Główce" za radosne chwile sprzed tygodnia, ale też możliwością zaprezentowania szerszej publiczności kilku pięściarzy przymierzających się do wrześniowego Polsat Boxing Night. W walce wieczoru Michał Cieślak skończył swego rywala efektownie i szybko, tak że aż żal było patrzeć na kucającego w narożniku Fina Rosberga. To dobrze rokuje dla Polaka przed starciem na PBN z bombardierem z Barbadosu - Shawnem Coxem.

    Kamil Szeremeta, nasz następny reprezentant do łódzkiej Atlas Areny na 26 września, długo męczył i na koniec zmęczył Niemca Arthura Hermanna. To, co pokazał, niestety, może we wrześniu nie wystarczyć na Gambijczyka z brytyjskim paszportem Patricka Mendy.

    Najciekawiej wypadł Tomasz Gargula, który po wyrównanej i zaciętej bitwie z Sebastianem Skrzypczyńskim zbliża się z optymizmem do wrześniowej potyczki z Maciejem Miszkinem. Gargula to przypadek ciekawy i sportowiec nie mniej zabiegający dzisiaj o dobry PR niż Głowacki, ale jakby z zupełnie innej strony. Głowacki to sportowy mistrz, człowiek całkowicie wygrany i dzisiaj absolutnie szczęśliwy. Gargula, po 11 latach spędzonych w odosobnieniu, powraca do normalnego życia także, a może przede wszystkim, poprzez boks. Tak jak Głowacki ma swoich, choć zapewne znacznie mniej licznych, fanów. I choć to absolutnie krańcowo różne bieguny radości, i Głowacki, i Gargula uśmiechali się w międzyzdrojskim amfiteatrze podobnie.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo