Menu Region

John Banville przywołuje faustowski mit

John Banville przywołuje faustowski mit

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
Czy upodobanie do matematycznych wzorów, ciągów liczb i geometrycznych abstrakcji może doprowadzić do życiowej katastrofy? John Banville, 63-letni powieściopisarz z Irlandii, udowadnia, że jeżeli nie jesteś Pitagorasem, Leibnizem albo przynajmniej Spinozą, to jak najbardziej.
W powieści "Mefisto" (dziś, 22 lata po światowej premierze, w polskich księgarniach) Banville właśnie z matematycznych ciągot głównego bohatera splata autorską wersję nieśmiertelnej faustowskiej intrygi.

Początek wygląda całkiem niewinnie. Gabriel Swan, życiowy outsider i geniusz żonglerki liczbami, mieszka w zapomnianym przez Boga irlandzkim miasteczku. Jedyną jego rozrywką jest roztrząsanie paradoksów Newtona i marzenia o wielkiej sławie, za którą chętnie oddałby naznaczoną życiowym pechem duszę. Aż pewnego dnia tuż pod jego nosem zjawia się diabelska trójca, która zamieni mu życie w piekło.

Słowem, Goethowski koncept zgrabnie przeniesiony we współczesność. Ale to nie koniec gry w literackie skojarzenia, do której zaprasza nas demoniczny autor. Bo oto teraz czas na wątek z Bułhakowa: szef piekielnej trójki, cyniczny i ogniście rudowłosy Feliks oraz jego asystenci, niema Sophie i ponury Kasperl, biorą Gabriela pod opiekuńcze skrzydła.

To w ich ponurym domostwie nasz bohater znajdzie azyl i ukojenie. Ale zanim rudy Mefisto ostatecznie dobije z nim paktu, zafunduje geniuszowi podróż do infernalnego Dublina. Tam nieszczęsny matematyk z przerażeniem pojmie, że jego talenty posłużą Feliksowi i jego świcie do realizacji planu, od którego zwykłym śmiertelnikom włosy stają na głowie z przerażenia.

To tyle o akcji. I zaprawdę danie o nazwie "Mefisto", które Banville przyrządził z XIX-wiecznej powieści grozy zaprawionej szczyptą romantycznej literatury gotyckiej i sporą dozą współczesnego horroru, nadal smakuje wybornie. Nic dziwnego, Irlandczyk lubuje się przecież w literackiej kuchni fusion. Z 26 powieści, którymi do dziś obdarował świat, większość to owoce mieszania formy, stylistyk i gatunków.

I choć w zabawianiu czytelnika nabrał sporej wprawy, sława spłynęła na niego dopiero trzy lata temu, gdy za powieść "Morze" dostał Bookera. Krytyków ujęła żałosna spowiedź stojącego już na mecie żywota Maksa Mordena, który w nadmorskim Ballyless rozważa sens dalszej egzystencji.

Ale i tu pisarz spłatał wszystkim figla. Bo Mordenowskie hamletyzowanie to przecież nic innego jak uwspółcześniona wersja "Wyznań" św. Augustyna. Ale na szczęście dla Banville'a, nikt tego drobiazgu nie zauważył.

John Banville "Mefisto", wyd. Znak, Kraków 2008, cena 33,50 zł
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się