W Tajlandii trwają zamachy, a łódzkie biuro nie odwołuje...

    W Tajlandii trwają zamachy, a łódzkie biuro nie odwołuje wycieczek

    Jarosław Kosmatka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Ponad 20 osób zginęło, a ponad 120 zostało rannych w bombowym zamachu w Bangkoku, do którego doszło 17 sierpnia
    1/2
    przejdź do galerii

    Ponad 20 osób zginęło, a ponad 120 zostało rannych w bombowym zamachu w Bangkoku, do którego doszło 17 sierpnia ©Sakchai Lalit

    Łódzkie biuro podróży Rainbow Tours mimo serii zamachów w Tajlandii nie odwołało wyjazdów do tego kraju. MSZ zaleca wielką ostrożność.
    Pani Agnieszka przez ostatnich kilka dni była z rodziną poza granicami kraju. Z przerażeniem jeszcze w trakcie wyjazdu oglądali doniesienia z Tajlandii. Niepokój rósł z każdą chwilą i z każdą kolejną informacją z tego kraju. Tym bardziej że już w weekend rodzina pani Agnieszki miała polecieć właśnie do Tajlandii na dwutygodniową wycieczkę.

    - Jeszcze w ubiegłym roku kupiliśmy ten dość atrakcyjny wyjazd w łódzkim biurze podróży Rainbow Tours - opowiada. - Miał to być niezapomniany urlop.

    Rodzina pani Agnieszki, obawiając się kolejnych zamachów w Tajlandii, postanowiła spróbować zmienić lokalizację urlopu.

    - Gdy wróciliśmy do Łodzi, zgłosiliśmy się do biura podróży z prośbą o zmianę naszej wycieczki - opowiada kobieta.

    Niestety, w biurze podróży usłyszeli, że mogą zrezygnować z wyjazdu lub zmienić lokalizację, ale zgodnie z umową stracą wtedy część pieniędzy.

    - Gdyby to chodziło o tysiąc czy dwa tysiące złotych nie zastanawialibyśmy się ani chwilę - mówi kobieta.

    Jednak rodzina za wycieczkę zapłaciła blisko 24 tys. zł.

    - Gdybyśmy zrezygnowali w środę, stracilibyśmy zgodnie z umową aż 80 proc. wpłaconych pieniędzy, czyli ponad 19 tys. zł - mówi pani Agnieszka.

    Kobieta podpisała umowę i wykupiła specjalne ubezpieczenie. Jednak dotyczy ono tylko sytuacji zdrowotnych. Nie przewiduje zagrożenia terrorystycznego jako powodu do rezygnacji z wyjazdu.

    - W tej sytuacji musielibyśmy oszukiwać, że któreś z nas jest chore, a tego robić nie chcieliśmy. Najgorsze jest to, że w biurze powiedzieli nam, że ich zdaniem Polacy w Tajlandii są bezpieczni - mówi pani Agnieszka.

    Innego zdania jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W komunikacie czytamy: "W związku z wybuchem w pobliżu kompleksu świątynnego Erawan w Bangkoku, MSZ apeluje o zachowanie przez obywateli polskich przebywających na terytorium Tajlandii szczególnej ostrożności i unikanie miejsc zgromadzeń publicznych." Omijanie miejsc publicznych jest nierealne w trakcie wycieczki objazdowej po najważniejszych turystycznie miejscach w Tajlandii.

    Łódzkie biuro podróży twierdzi, że cały czas monitoruje sytuację we wszystkich miejscach, w których przebywają jego klienci, również w Tajlandii. Gdy zapytaliśmy, czy pracownicy biura biorą pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo turystów w Tajlandii, odpowiedź była dość wymijająca.

    - Tak samo jak w każdym innym miejscu, gdzie są nasi klienci - mówi Radomir Świderski, rzecznik prasowy Rainbow Tours.

    Jednocześnie przedstawiciele firmy zastrzegają, że w miarę rozwoju sytuacji mogą zapaść decyzje na przykład o zamknięciu tego kierunku podróży dla klientów biura. Przypomnijmy, taka decyzja zapadła kilka miesięcy temu dla chętnych na wyjazd do Tunezji.

    Po ostatnich zamachach w Tajlandii wyjazdy w tamtym kierunku odwołały biura z krajów wschodnich. To zrozumiałe, bo na plaży zginęli głównie przedstawiciele Azji.


    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    T

    podpiss (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

    Tajlandje, Grecje, Tunezje, i inne barachło dla typowych Polaczków z wąsem w sandałach... słońce, plaża, wrzask dzieci, leżenie plackiem...
    Proponuje drożej a ciekawiej. Nie dwa tygodnie, a parę...rozwiń całość

    Tajlandje, Grecje, Tunezje, i inne barachło dla typowych Polaczków z wąsem w sandałach... słońce, plaża, wrzask dzieci, leżenie plackiem...
    Proponuje drożej a ciekawiej. Nie dwa tygodnie, a parę dni. Nie leżenie w tłumie schabów a ciekawe miejsca. Niekoniecznie ważna pogoda a miejsce i to co się zobaczy. Nawet w deszczu..
    No ale model "słońce, plaża, rozrywki dla dzieci" tego nie zrozumie.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    tajlandia

    gosc (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    trzeba oglosic swiatu ze w polsce zabijaja siekierrami ludzi na ulicy

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo