Paparazzi polują na małego księcia George'a. Wrócili do...

    Paparazzi polują na małego księcia George'a. Wrócili do sposobów z czasów księżnej Diany

    Dominic Kennedy

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Książę George
    1/7
    przejdź do galerii

    Książę George ©Chris Jackson

    Fotografowie znowu wrócili do wypróbowanych sposobów z czasów tragicznie zmarłej księżnej Diany i uciekają się do różnych wybiegów, by zdobyć upragnioną fotkę. A polują na księcia George'a.
    Oficerowie ochrony dbający o spokój rodziny królewskiej z bezpiecznej odległości obserwowali, jak mały książę Jerzy, trzymając mamę za rękę, zjeżdża ze zjeżdżalni. W parku Snettisham w Norfolk bawiło się dużo maluchów, dlatego księżna Cambridge nie zwróciła uwagi na czułego ojca fotografującego bawiące się razem maluchy.

    Dopiero gdy zdjęcia ukazały się w zagranicznych brukowcach, rodzina królewska domyśliła się, że drugie dziecko było tylko przykrywką, dzięki której paparazzo miał możliwość sfotografować księcia Jerzego z bliska.

    Szacuje się, że książęcą parę i ich dzieci śledzi około 20 paparazzich, choć tylko kilku jest na tyle zdeterminowanych, by podążać za nimi praktycznie przez cały czas.


    Przed śmiercią Diany, księżnej Walii, która uciekając przed fotoreporterami, zginęła w wypadku samochodowym w 1997 roku, nachalni paparazzi ścigali członków rodziny królewskiej motorowerami i sportowymi samochodami, nie powstrzymując się przed niczym, byle zrobić zdjęcie z jak najmniejszej odległości.

    Dziś stosują nieco subtelniejsze metody, korzystają z technik dziennikarzy śledczych operujących pod przykrywką. Członkowie rodziny królewskiej zwykle nie zdają sobie sprawy z tego, że są obserwowani. O wszystkim dowiadują się, gdy w mediach pojawiają się ich zdjęcia.

    Współcześnie paparazzi zwykle nalegają, by czasopisma nie zamieszczały ich nazwisk pod fotografiami, dzięki czemu unikają nieprzyjemności ze strony prawników rodziny królewskiej.

    To nowe, bardziej dyskretne podejście nie pomogło w ubiegłym tygodniu, gdy uzbrojeni oficerowie ochrony królewskiej zwrócili uwagę na samochód z wypożyczalni, zaparkowany przed placem zabaw, na którym książę Jerzy spędzał popołudnie z mamą i innymi dziećmi.
    Samochód wzbudził ich podejrzenia, bo miał zaciemnione szyby, które na dodatek zasłonięto zasłonkami. W środku zgromadzono zapas jedzenia i picia na cały dzień obserwacji. W bagażniku ukrywał się mężczyzna z aparatem fotograficznym wyposażonym w teleobiektyw.

    Park Snettisham, farma edukacyjna, gdzie dzieci mogą się bawić ze zwierzętami i obserwować życie na wsi, położony jest niedaleko domu księcia i księżnej Cambridge w Anmer Hall w należącej do królowej posiadłości Sandringham. To jedno z miejsc publicznych, chętnie odwiedzanych przez rodzinę królewską w wolne dni.

    Mimo że mieszkają w cichym zakątku, oddaleni od ciekawskich oczu, książę i księżna skarżą się na fotoreporterów ukrywających się na polach i w lasach otaczających posiadłość. Pod obserwacją jest też dom rodziców Kate we wsi Bucklebury w hrabstwie. Jak informuje źródło zbliżone do królewskiego dworu, paparazzi używają nowoczesnego monitoringu, by śledzić każdy ruch rodziny królewskiej, jej gości, a nawet pracowników.

    Praca paparazzich wymaga specyficznych umiejętności - przede wszystkim odporności na nudę, bo muszą spędzać długie, monotonne godziny w samochodzie, który jest ich biurem, kuchnią, sypialnią i toaletą.

    Obserwatorzy śledzący życie rodziny królewskiej, którzy czekali na informację o tym, że księżna zaczyna rodzić, o jej przybyciu do szpitala dowiedzieli się od paparazzo, zanim Pałac Kensington zdążył wydać oficjalne oświadczenie.

    Jesal Parshotam przez całą noc czatował przed tylnym wejściem do skrzydła Lindo szpitala St Mary's Hospital. O 5.30 rano zauważył niespodziewanie konwój wiozący księżnę.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dobre

    Willy Wonka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Pierdoły.
    To już nie te czasy, że paparazzi czatują pod śmietnikiem XD
    Wszystko się ustawia w działach PR a im jesteś "lepszym paparazzi" tym lepsze zlecenia dostajesz.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    No cóż, podglądactwo i ekshibicjonizm wśród zboczeńców zatrudniających się w mediach

    lustro fenickie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Z czego by te zboki żyły, gdyby nie "media" dla plotkarzy?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    z domu czy samochodu

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Debile jakieś z tych fotografów. Po co „czatować” gdzieś w kiblu na śmieci (tak robią) i się męczyć.
    Się małego drona kupuje z kamerą dużej rozdzielczości i jedzie po całości ze zdjęciami,...rozwiń całość

    Debile jakieś z tych fotografów. Po co „czatować” gdzieś w kiblu na śmieci (tak robią) i się męczyć.
    Się małego drona kupuje z kamerą dużej rozdzielczości i jedzie po całości ze zdjęciami,
    sterując z domu czy samochodu w pobliżu.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo