Między pruderią a rozwiązłością

    Między pruderią a rozwiązłością

    Włodzimierz Jurasz

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Książka. "Jak doszliśmy do takiego upadku w dziedzinie życia płciowego, jaki mamy dzisiaj? To dla mnie oczywiste, że pod względem seksualnym naród niemiecki jest absolutnie nie w porządku. Jeśli w najbardziej naturalnych prawach życia narodu panuje nieporządek, dla całości oznacza to dynamit".
    Między pruderią a rozwiązłością

    ©Materiały prasowe

    Tak o najbardziej intymnej sferze życia swych pobratymców pisał Reichsfuhrer SS Heinrich Himmler. Podobne zdanie wyrażał również sam Adolf Hitler. Trudno więc się dziwić, że władze III Rzeszy przywiązywały wielką wagę do uregulowania tych kwestii. A jak próbowały sobie z tym radzić, pisze Anna Maria Sigmund w książce "Seks w III Rzeszy", opatrzonej mottem z samego Hitlera: "My decydujemy o życiu płciowym".


    Seksualna polityka rządzącej III Rzeszą NSDAP koncentrowała się na zapewnieniu jak największego przyrostu naturalnego. Kiedy młodzi ludzie wcześnie się pobiorą, mogą mieć nawet 20 dzieci - wyliczył profesor higieny rasowej dr Fritz Lenz. Pojawił się nawet dowcip głoszący, że na rozkaz Hitlera ciąża zostanie skrócona z 9 do 7 miesięcy. Dlatego zakazano aborcji czy powołano do życia organizację Lebensborn udzielającą pomocy ciężarnym niezamężnym kobietom.

    Sam Hitler uważał dzieci pozamałżeńskie za bardzo pożądane. "Po wojnie trzydziestoletniej ponownie zezwolono na wielożeństwo. Dzięki tym nieślubnym dzieciom naród się odrodził. Nie można tego uregulować prawnie. Ale jeśli jest dwa i pół miliona osób, które muszą zostać starymi pannami, to nie można potępiać dzieci pozamałżeńskich! Dziewczyna, która ma dziecko i dba o nie, jest w moich oczach więcej warta niż stara panna. (…) Jeśli dziewczyna nie ma dziecka, staje się histeryczką albo choruje" - pisał.

    Oczywiście dotyczyło to tylko ciąż czystych rasowo - stosunki z przedstawicielami tzw. niższych ras były zakazane i karane, do kary śmierci włącznie. Symptomatyczny jest tu choćby opisany przez autorkę los tzw. bękartów Nadrenii, czyli poddanych przymusowej sterylizacji dzieci pochodzących ze związków niemieckich kobiet z czarnoskórymi żołnierzami armii francuskiej, okupującej po roku 1920 teren landu.

    Stosunek III Rzeszy do intymnej sfery życia był jednak - jak udowadnia autorka - bardzo ambiwalentny. Z jednej strony oficjalne moralizowanie, werbalne docenianie wartości rodzinnych, z drugiej rozwiązłość, tolerowana zwłaszcza w sferze władzy.

    Niezwykle charakterystyczny jest tu stosunek do nagości w życiu publicznym. Raz była demoralizująca, jak w przypadku znienawidzonej w Niemczech tancerki Josephiny Baker, ówczesnego symbolu seksu (oraz zepsucia typowego dla niższych ras…), w innym przypadku tolerowana (jak na przykład czysto pornograficzne ilustracje w tygodniku "Der Sturmer") - bądź wręcz lansowana, jeśli służyła sprawie narodowego socjalizmu.

    "Wracając z frontu żołnierze mają fizyczną potrzebę, by przez podziwianie artystycznego piękna zapomnieć o całym tym gównie" - tak Hitler zareagował na pytanie jednej ze swoich sekretarek, zdziwionej wielką liczbą aktów prezentowanych na "Wystawie Sztuki Niemieckiej".

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo