Menu Region

Ewa Wilcz-Grzędzińska: Policjant czy postgwałciciel

Ewa Wilcz-Grzędzińska: Policjant czy postgwałciciel

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Ewa Wilcz-Grzędzińska zastępca redaktora naczelnego

1Komentarz Prześlij Drukuj
"Pięć lat po gwałcie". Nie pamiętam, by jakiś reportaż prasowy tak mnie poruszył jak ten Miry Suchodolskiej. O kobietach, które po wstrząsającym zdarzeniu przeżyły równie traumatyczne lata. I wypluły to wszystko po raz pierwszy.
Mira była jedyną osobą, przed którą się otworzyły. Nie przed mężem, nie przedprzyjaciółmi ani przed policją. Od tamtego reportażu i opisanych w nim historii minęło 10 lat. W dzisiejszych pędzących czasach to cała epoka. Ale w rubryce "gwałt" wszystko zostało constans. Od 10 lat liczba odnotowanych gwałtów jest stała - około 2 tysięcy rocznie. Zaledwie co piąta zgwałcona zgłasza się na policję. Ze wstydu, poczucia nieuzasadnionej winy, lęku przed potępieniem. Mimo dokonującej się od 1989 r. rewolucji mentalności polskie kobiety nie zdołały opanować swoich strachów. Przez własne ograniczenia i kołtuństwo społeczeństwa. Przypomnieć wystarczy sprawę prezydenta Małkowskiego czy Anety Krawczyk. "Szef molestuje? No to trudno" - to "Dziennik" o ignorancji urzędników PIP, a więc o polskim ciemnogrodzie.

"Zgłoszenie przestępstwa gwałtu policji i poddanie się długotrwałej procedurze karnej wymaga ogromnej odwagi i determinacji ze strony ofiary" - napisała Beata Zaduminska, która we współpracy z Fundacją Batorego sporządziła raport "Sytuacja ofiar zgwałcenia w postępowaniu przygotowawczym" (2006 r.). - Niestety, zdarza się, że sposób, w jaki ofiara przestępstwa zostaje potraktowana przez organy ścigania i przed sądem, jest dla niej równie bolesny i upokarzający jak sam gwałt".

W Polsce - w przeciwieństwie do wielu krajów zachodnich - nie ma jasnych procedur zachowania się służb policyjnych w stosunku do ofiar gwałtu. Jak twierdzi Grażyna Puchalska z Wydziału Prasowego KGP - są wytyczne komendanta głównego. Chyba bardzo luźne wytyczne - bo jeśli nie ma akurat na służbie policjantki, to nikt jej nie będzie ściągać i zgwałconą przesłucha mężczyzna. Psycholodzy są w komendach od wojewódzkich wzwyż, więc wytyczna o otoczeniu opieką psychologiczną ofiary pozostaje martwa. Policjanci, choć powinni, nie kierują kobiet na badania lekarskie. O tym wszystkim mówi pani Puchalska.

A sami policjanci - to już z raportu Beaty Zaduminskiej - na ogół twierdzą: wszystko zależy od człowieka, i jeśli człowiek jest kulturalny i miły, to żadna procedura nie jest potrzebna, a jeśli ofiara go nie obchodzi, to nic nie pomoże. Nie będę udowadniała idiotyzmu takiego rozumowania. Dość przeczytać o szokującym zdarzeniu we Wrocławiu (na stronie obok). Dziewiętnastolatka, która usiłowała zgłosić gwałt policjantom, została przez nich wyszydzona i poniżona. Mam nadzieję, że przynajmniej w przypadku tych policjantów odpowiednie procedury się znajdą.
Po tym artykule mniej rozbawiłyby mnie słowa Czesława Miłosza, którymi kończy sylwetkę Simone de Beauvoir w swoim "Alfabecie" - "Durna baba".
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

!

+82 / -77

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

magda (gość)  •

jak zwykle celny komentarz!

odpowiedzi (0)

skomentuj