Menu Region

Konsumujmy, żeby ratować gospodarkę

Konsumujmy, żeby ratować gospodarkę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Stanisław Gomułka

Prześlij Drukuj
Nadmierne zaciskanie pasa nie byłoby teraz sensowne. Starajmy się działać tak jak do tej pory, to i gospodarka będzie się rozwijać tak jak do tej pory. Ekonomia to również psychologia. Dużą rolę odgrywają w niej oczekiwania.
Spowolnienie gospodarcze, z którym teraz mamy do czynienia, jest odwrotnością spowolnienia, które mieliśmy w Polsce w latach 2001-2002. Wówczas jego główną przyczyną był spadek popytu wewnętrznego. W 2001 roku popyt spadł o dwa punkty procentowe, co wynikało z bardzo restrykcyjnej polityki monetarno-kursowej w 2000 roku. Sprawiła ona, że płace liczone w euro bardzo silnie wrosły. To spowodowało spadek marż i zysków przedsiębiorstw, które broniły się, zwalniając pracowników i zmniejszając wydatki inwestycyjne.
To właśnie było przyczyną spadku popytu wewnętrznego. Nie było szoku zewnętrznego, eksport netto wręcz rósł i osłabiał skalę kryzysu. Mimo że popyt wewnętrzny zmalał o 2 proc., to PKB wzrósł o 1,5 proc.

Teraz dzieje się odwrotnie - szok pochodzi z zewnątrz, a ratunek może być w rynku wewnętrznym. To on będzie dostarczał paliwa dla wzrostu PKB, a nie eksport netto, który zapewnie spadnie. Utrzymujący się atrakcyjny dla eksporterów kurs złotego powoduje, że ten spadek nie wpłynie jednak w drastyczny sposób na rentowność przedsiębiorstw. Nie będą one od razu ograniczać płac, zatrudnienia i inwestycji. W tym roku nastąpił zaś silny wzrost płac realnych. W tych warunkach gospodarstwa domowe czują się stosunkowo komfortowo, więc będą ograniczać nie poziom konsumpcji, tylko tempo jego wzrostu. Popyt krajowy będzie podtrzymywał aktywność gospodarczą w Polsce. Może on wzrosnąć nawet o 3-3,5 proc. I to zrównoważy wynoszący pewnie w okolicach zera wzrost eksportu.

Innymi słowy: to dobrze, że Polacy więcej konsumują, bo to ograniczy u nas rozmiary kryzysu. Polskie firmy będą mogły przecież sprzedać w kraju to, czego nie uda się wyeksportować. Powinniśmy kupować wyroby naszych firm, ale apele na nic się tutaj oczywiście nie zdadzą. Weźmy nasz przemysł samochodowy - on w ponad 75 proc. opiera się na eksporcie i tego raczej nie da się zmienić, bo wolimy samochody wyprodukowane gdzie indziej niż u nas. W Polsce w ostatnich latach mieliśmy szybki wzrost popytu wewnętrznego, większy niż wzrost eksportu netto. Teraz będzie podobnie, tyle że wzrost popytu wewnętrznego będzie wolniejszy, a zamiast wzrostu będziemy mieć spadek eksportu netto.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się