Menu Region

Chinyama raz się nie pomylił, a Mucha dokonywał cudów

Chinyama raz się nie pomylił, a Mucha dokonywał cudów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Od 29 września Legia czekała nie tylko na zwycięstwo w meczu wyjazdowym, ale nawet na strzelenie gola poza Łazienkowską.
Jak na zespół, który walczy o mistrzostwo Polski, to fakt zawstydzający. Ostatni raz ta sztuka udała się w spotkaniu z Cracovią. Do wczoraj. W meczu z Ruchem Chorzów na Stadionie Śląskim fatalną passę przełamał Takesure Chinyama. Obok Jana Muchy, który dokonywał cudów w bramce, najlepszym piłkarzem Legii był... Marcin Zając. Tak, tak, to nie pomyłka. Prawy pomocnik Ruchu, który chwali się, że ma patent na warszawską drużynę (jak dotąd w spotkaniach przeciw Legii zdobył 7 goli), robił wszystko, by pomóc piłkarzom Jana Urbana wygrać spotkanie. Przegrywał pojedynki z Jakubem Wawrzyniakiem, a gdy już udało się chorzowianinowi wypracować dobrą okazję, zapominał ruszyć głową i podawał byle dalej od siebie.

Podsumowaniem występu Zająca niech będzie sytuacja z początku drugiej połowy. Z dystansu potężnie uderzył Maciej Scherfchen, Mucha odbił piłkę do boku, wprost pod nogi Zająca. Pomocnik Ruchu miał przed sobą pustą bramkę, ale długo zwlekał z oddaniem strzału i bramkarz Legii resztkami sił zdołał wybić piłkę. - Chciałem lekko podbić piłkę nad bramkarzem, lecz się nie udało. Ta sytuacja będzie się śniła po nocach. Przeciwko Legii zawsze grało mi się świetnie. Tym razem zawiodłem - przyznał bezkrytycznie Zając.

Jego sytuacja to jednak nic w porównaniu z okazją, którą miał Wojciech Grzyb. W 21. minucie, po faulu Jana Muchy na Remigiuszu Jezierskim, sędzia odgwizdał rzut karny. Do piłki podbiegł Grzyb, ale uderzył dokładnie w to miejsce, gdzie rzucił się Mucha. Legia irytowała niedokładnością. Na ławce rezerwowych Urban pozostawił Rogera Guerreiro, który miał w nogach 45 minut meczu reprezentacji Polski z Irlandią. Od początku meczu zagrał Bartłomiej Grzelak, ale tym razem prochu nie wymyślił. Podobnie jak na prawej stronie Piotr Rocki. Trener Legii zdecydował, że obaj po przerwie zostaną w szatni. W ich miejsce pojawili się Roger i Miroslav Radović.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się