Menu Region

Igor Zalewski: Miło byłoby zgnuśnieć

Igor Zalewski: Miło byłoby zgnuśnieć

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Pulicysta "Polski"

Prześlij Drukuj
Jesteśmy nieprawdopodobnie bogaci. Nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby nie światowy krach gospodarczy. Dopiero ten straszliwy kryzys wykazał, jak nieziemsko bogata jest Ziemia.
Brzmi paradoksalnie, ale proszę sobie policzyć. Na ratowanie banków w USA Kongres przeznaczył 750 miliardów dolarów z tak zwanego planu Paulsona. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie takich pieniędzy, mam za mały móżdżek. Teraz niezłą sumkę chapną też pewnie motoryzacyjni giganci, których gigantyczność bierze się - jak to w Ameryce - głównie z tłuszczu zapychającego tętnice, co prowadzi do zawału.

Sumą 500 miliardów funtów (nie jestem mocny z matmy, ale to chyba więcej niż te amerykańskie dolary) wsparł brytyjski system finansowy premier Gordon Brown. Inne kraje Europy Zachodniej również robiły swoim bankom zastrzyki z miliardów euro.
Rosjanie, którym spadająca cena ropy naftowej daje nieźle w kość, na razie nie tracą rezonu. Przez parę lat dobrej koniunktury odłożyli zdaje się całkiem solidną kasę, mieniącą się zielenią dolarów i oszałamiającą - przynajmniej mnie szaraka - liczbą zer. Jak trzeba będzie łatać dziury w budżecie, coś ratować albo kogoś najechać, też mają z czego.

Nie inaczej jest z Chinami. To kraj błyskawicznie rozwijający się, a zatem jeszcze nie do końca rozwinięty - tak nam się przynajmniej wydaje. Ale proszę, żeby tego rozkwitu nie zwalniać, chiński rząd postanowił wspomóc swoją gospodarkę okrągłą sumką czterech bilionów juanów. To - zdaje się - kolejne kilkaset miliardów dolców. Tyle sobie odłożyli na czarną godzinę. A pewnie to jeszcze nie wszystkie zaskórniaki.

No i są jeszcze ci, do których pielgrzymował premier Tusk, a wcześniej premier Brown oraz wszelcy możliwi prezydenci i szefowie rządów. Arabowie z Zatoki Perskiej, jak powszechnie wiadomo, śpią na kasie, z którą nie bardzo mają co robić, więc pogrążony w zamęcie świat żebrze, żeby w coś zainwestowali. Oni się uśmiechają, kiwają głowami, ale na razie kupują głównie angielskie kluby piłkarskie. Zresztą ja ich rozumiem. Jakbym miał taką forsę, najchętniej kupiłbym Arsenal Londyn i sprowadził do niego reprezentację Brazylii. Ciekawe, co by z tego wyszło?

Nie będę tego wszystkiego podliczał, ale świat wpompował - a raczej właśnie wpompowuje - sam w siebie sumy, które wyobrazić sobie równie trudno, jak nieskończoność kosmosu. I - co ważne - tych pieniędzy nie wyczarowano, nie dodrukowano. One były i są - albo odłożone w bankach państwowych, albo w portfelach nieszczęsnych podatników.

Zresztą i nasz NBP ma całkiem solidne zapasy sałaty, ale ani on, ani rząd nie widzą na razie potrzeby ruszania tych walutowych rezerw.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się